Stefan Korboński
ur. 2 marca 1901 r. w Praszce,
zm. 23 kwietnia 1989 r. w Waszyngtonie

patriota, ludowiec, żołnierz i polityk
Polskiego Państwa Podziemnego

Biogram

 

 

1901–25

 

Stefan Korboński urodził się 2 marca 1901 roku w Praszce, w powiecie wieluńskim, jako drugie z pięciorga dzieci sekretarza sądu Stefana Korbońskiego i Władysławy z domu von Körner. Rodzina Korbońskich wywodziła się z regionu kaliskiego, jej ojczystymi stronami były Słupca i Pyzdry oraz Koszuty Poduchowne, gdzie znajdował się rodzinny majątek.
Po śmierci ojca w 1910 roku (Stefan senior zmarł po tym, jak na polowaniu wpadł do lodowatej wody) wdowa z dziećmi przeniosła się do Częstochowy, gdzie utrzymywała rodzinę, prowadząc stancję dla uczniów. Stefan Korboński zaczął uczęszczać do rosyjskiego gimnazjum, w którym pozostał do wybuchu pierwszej wojny światowej. Kolejne dwa lata spędził wraz z bratem Stanisławem w Koszutach Poduchownych u stryja Kazimierza, a w 1917 roku wrócił do Częstochowy, aby kontynuować przerwaną naukę – wtedy już w polskim gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza (w budynku szkoły znajduje się obecnie pamiątkowa tablica poświęcona Korbońskiemu). Wychowanie w Częstochowie wywarło na Korbońskiego silny wpływ: do końca życia pozostał głęboko wierzący i zachował kult Matki Boskiej, o czym świadczy choćby opublikowany już na emigracji w „Catholic Digest” artykuł o Czarnej Madonnie czy wspólna z żoną pielgrzymka do Częstochowy we wrześniu 1947 roku, w podzięce za ocalone w 1943 roku życie.

Powstańcy śląscy, stoją od lewej: Stefan Korboński, Kazimierz Galiński, Jan Wajzner, klęczy J. Chmielewski, 1921 r.Od 1917 roku, jako członek drużyny starszoharcerskiej, Korboński był zaangażowany w konspirację Polskiej Organizacji Wojskowej: 10 listopada 1918 roku uczestniczył np. w rozbrajaniu Niemców ze stacjonującego w Częstochowie batalionu Landsturmu (Baon Mosbach). W tym samym roku, mając 17 lat, walczył w obronie Lwowa, a także brał udział – w szeregach 10 pułku piechoty – w walkach z Ukraińcami pod Gródkiem Jagiellońskim i Samborem. Chęć walki była tak silna, że w latach 1918–1921 trzykrotnie uciekał do wojska ze szkoły.
W czasie wojny 1920 roku Korboński, zakwalifikowany jako niezdolny do służby liniowej, pracował na ochotnika jako sierżant sztabowy w formowanym w Kaliszu zapasowym 229 pułku piechoty, organizowanym przy macierzystym 29 Pułku Strzelców Kaniowskich. Na początku maja 1921 roku wziął także udział w trzecim powstaniu śląskim, walcząc pod Pawonkowem i Olesnem. Zwolniony ze służby pod koniec maja 1921 roku, wrócił do Częstochowy, by zdać maturę, i w tym samym roku podjął studia na Wydziale Prawno-Ekonomicznym nowo utworzonego Uniwersytetu Poznańskiego. Z powodu trudnych warunków materialnych zmuszony był wybrać – śladem nieżyjącego ojca – studia prawnicze, choć interesowała go raczej prehistoria i archeologia, poszukiwał nawet, w terenie i w archiwach, śladów starożytności. Aby zapewnić sobie środki na studia, udzielał korepetycji, pracował również, podobnie jak starszy brat Stanisław, w gimnazjum w Pyzdrach, oraz w poznańskiej kancelarii zbornej dla robotników pracujących we Francji.
Już we wczesnych latach nauki Korboński przejawiał duże zacięcie społecznikowskie: zakładał kluby dyskusyjne, redagował gimnazjalne i lokalne gazetki. W czasie studiów angażował się w liczne inicjatywy akademickie, działał też w samorządzie studenckim. Grał w piłkę nożną i organizował drużyny piłkarskie, a w późniejszym wieku był zapalonym narciarzem, należał nawet do Polskiego Związku Narciarskiego. Kochał góry i często w nich bywał – z jednego z pobytów w Zakopanem przywiózł swój portret namalowany przez poznanego tam Stanisława Ignacego Witkiewicza „Witkacego”.
Na rok przed uzyskaniem dyplomu Korboński rozpoczął trzyletnią praktykę w Sądzie Grodzkim w Poznaniu. Następnie pracował w sądzie okręgowym, w prokuraturze i w sądzie apelacyjnym, po czym, już jako sędzia, ponownie znalazł się w sądzie grodzkim. Specjalizował się w prawie niemieckim.
{PODZIEL}

 

 

1925–39

 

Studia ukończył 4 września 1925 roku. Zamiast aplikatury adwokackiej wybrał w 1927 roku dwuletni staż w Prokuratorii Generalnej (najpierw w Poznaniu, a następnie w Warszawie), co zwalniało go z egzaminu adwokackiego. W tym samym roku, w związku z rozporządzeniem ministra spraw wojskowych o stopniach oficerskich uczestników wojny, zgłosił się do Szkoły Podchorążych Rezerwy w Śremie i po sześciotygodniowym przeszkoleniu (ukończył kurs z ósmą lokatą) otrzymał stopień podporucznika i przydział do 57 pułku piechoty (dawny 1 Pułk Strzelców Wielkopolskich) w Poznaniu. Później, w czasie wojny, awansowano go do stopnia porucznika (rozkaz nr 79 dowódcy AK, gen. brygady Stefana Roweckiego ps. „Grot” z 20 kwietnia 1943 roku), a po roku na kapitana rezerwy Wojska Polskiego (rozkaz nr 487 dowódcy AK, gen. dywizji Tadeusza Komorowskiego). Był również majorem Batalionów Chłopskich.
Korboński boleśnie przeżył śmierć matki, która zmarła 25 września 1927 roku, w wieku 49 lat, w wyniku nieudanej operacji woreczka żółciowego. Została pochowana w rodzinnym grobowcu w Słupcy obok przedwcześnie (w 17 roku życia) zmarłej córki Stefanii. Jedna z pozostałych dwóch sióstr Korbońskiego, Maria, zmarła w 1991 roku w Kalifornii, druga, Jadwiga, rok wcześniej w Polsce, w Radziejowie Kujawskim, natomiast brat zginął podczas drugiej wojny światowej w Londynie od pocisku V2. Do końca życia Stefan Korboński materialnie pomagał Jadwidze i zachował bliską więź z rodziną.
W 1929 roku Korboński odrzucił propozycję przystąpienia do spółki z Janem i Stanisławem Sławskimi, właścicielami znanej w Poznaniu kancelarii adwokackiej, i za namową kuzyna, Zygmunta Gralińskiego, przeniósł się do Warszawy, zakładając wspólnie z nim dożywotnią spółkę adwokacką na równych prawach. Istotnym powodem tej decyzji było zainteresowanie polityką (Graliński był posłem z Polskiego Stronnictwa Ludowego-Wyzwolenie), które Korboński przejawiał już w okresie nauki. Ponieważ był zdania, że największy potencjał polityczny cechuje warstwę chłopską, po studiach, w 1925 roku, wstąpił do PSL-Wyzwolenie (w 1926 roku, w czasie zamachu majowego, opowiadał się – podobnie jak ta partia – po stronie Józefa Piłsudskiego).
Po przeprowadzce do Warszawy Korboński zamieszkał najpierw w Hotelu Sejmowym przy ul. Wiejskiej, gdzie w 1930 roku – kiedy to został wpisany na listę warszawskich adwokatów – otworzył, jeszcze nieoficjalnie, kancelarię, przeniesioną następnie na ul. Wilczą 23. Już w początkach jej działania powierzono mu reprezentowanie poznańskiej palestry przed Sądem Najwyższym w Warszawie, co niewątpliwie ugruntowało jego prawniczą pozycję w stolicy.
Na początku lat trzydziestych XX wieku kancelaria Graliński–Korboński, dzięki znajomości z Szymonem Landauem, objęła radcostwo w Elektrowni Okręgu Warszawskiego w Pruszkowie. Zaczęła świadczyć też usługi radcowskie na rzecz Overseas Bank z Londynu i związanego z nim ogólnoświatowego towarzystwa ubezpieczeń Prudential Insurance Company oraz jego polskiej filii: Towarzystwa Ubezpieczeń „Przezorność”. Jako że w tym czasie Towarzystwo rozpoczęło w Warszawie budowę nowej siedziby na pl. Napoleona – pierwszego w stolicy drapacza chmur (obecnie w budynku tym mieści się hotel Warszawa) – związane z jego budową kontrakty przygotował właśnie Stefan Korboński, co jeszcze po latach napawało go dumą. W latach 1934–1939 do klientów kancelarii dołączyły inne towarzystwa ubezpieczeń (poznańsko-warszawskie i Vesta) oraz Wspólnota Interesów, wielki konglomerat kopalniano-przemysłowy z Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego, a także związana z nią firma Robur. Przedsiębiorstwami tymi kierował jeden z najbogatszych w Polsce przemysłowców Alfred Falter, z którym po drugiej wojnie światowej Korboński spotykał się w Nowym Jorku. To właśnie Falterowi kancelaria zawdzięczała swoje najpoważniejsze zlecenie: sprzedaż na rzecz skarbu państwa polskiego przez baronową Rothschild z Paryża Rybnickiego Gwarectwa Węglowego za 10 proc. wartości. Na przeszkodzie sfinalizowania transakcji stanął wybuch wojny, zaginęło też 50 tys. zł, które baronowa zdążyła przekazać na poczet honorarium adwokackiego.
Na dwa lata przed wybuchem wojny Korboński został radcą Banku Handlowego, którego prezesem był dawny minister spraw zagranicznych August Zaleski (prezydent RP na uchodźstwie w latach 1947–1972). Swoje interesy w Polsce powierzył Korbońskiemu także Charles MacDaniel, amerykański weteran pierwszej wojny światowej i multimilioner, który z ks. Eustachym Sapiehą prowadził wyręb Puszczy Różańskiej.
Na przełomie roku 1929 i 1930 kancelaria Korbońskiego i Gralińskiego stała się miejscem spotkań najwybitniejszych przedstawicieli warszawskiej palestry, takich jak Leon Berenson, Eugeniusz Śmiarowski, Wacław Szumański.
Dzięki Gralińskiemu Korboński poznał też wielu znanych polityków, m.in. byłego wicepremiera Stanisława Thugutta i jego syna Mieczysława, z którym się zaprzyjaźnił, i później, w czasie wojny, ściśle współpracował. Do znajomych Korbońskiego zaliczali się również: Henryk Kołodziejski, Stanisław Stempowski, Mieczysław Niedziałkowski, Norbert Barlicki, Stanisław Dubois, Stanisław Garlicki, Ludwik Cohn, Adam Obarski, Andrzej Czajkowski, Jan M. Borski, a także trzykrotny premier rządu RP Wincenty Witos i marszałek Sejmu RP w czasie zamachu majowego Maciej Rataj.
29 czerwca 1930 roku Korboński wziął udział – jako asystent Kazimierza Bagińskiego – w kongresie Centrolewu w Krakowie, zjeździe opozycyjnych w stosunku do rządów marszałka Piłsudskiego stronnictw robotniczo-ludowych, tj. Polskiej Partii Socjalistycznej, Narodowej Partii Robotniczej, Chrześcijańskiej Demokracji, PSL-Wyzwolenie i Piast oraz Stronnictwa Chłopskiego. Bagiński i Korboński ściągnęli na ten zjazd 2000 chłopów spod Miechowa. Ponieważ efektem kongresu było aresztowanie, w nocy z 9 na 10 września 1930 roku, 19 posłów opozycyjnych, kancelaria Graliński–Korboński zajęła się przygotowaniami do ich obrony.
Kilka miesięcy później nazwisko Korbońskiego po raz pierwszy pojawiło się na łamach prasy: 7 listopada 1930 roku opublikował w „Robotniku” protest przeciwko skreśleniu z listy wyborczej Kazimierza Bagińskiego. Po zwolnieniu Bagińskiego – 27 listopada 1930 roku – z więzienia w Grójcu (dokąd przeniesiono go z Brześcia) kancelaria rozpoczęła przygotowania do obrony oskarżonych w procesie brzeskim. Na przełomie września i października 1933 roku Korboński asystował też Bagińskiemu w drodze do Zakopanego, gdy ten, uchylając się przed wyrokiem, udawał się na dobrowolne wygnanie do Czechosłowacji.
Od marca 1931 roku Korboński, za namową Bagińskiego, zaczął aktywniej działać w SL – wziął m.in. udział w obchodach ludowego święta w Białej Podlaskiej i w Lublinie. W 1934 roku Maciej Rataj, który po opuszczeniu Polski przez Witosa i Bagińskiego objął kierownictwo partii, skłonił go do przyjęcia funkcji prezesa SL w Łomży. Następnie, w wyniku wyborów w 1936 roku do władz wojewódzkich w Białymstoku, Korboński został jednogłośnie wybrany na prezesa wojewódzkiego SL, i to stanowisko piastował aż do wybuchu drugiej wojny światowej. W połowie września 1937 roku Stefan Korboński i Stanisław Dubois wraz z przebywającym na wygnaniu Kazimierzem Bagińskim wzięli udział w pogrzebie Tomasza Masaryka – pierwszego prezydenta Czechosłowacji.
W 1937 roku, na wiecu odbywającym się w czasie święta ludowego pod dawnym klasztorem kamedulskim nad jeziorem Wigry koło Suwałk, Korboński ogłosił mający trwać od 15 do 25 sierpnia strajk chłopski – jeden z wielu w przetaczającej się wówczas przez kraj fali strajków, w wyniku których życie straciło 42 ludowców, uczczonych potem na kongresie SL w Krakowie 27–28 lutego 1938 roku.
10 lipca 1938 roku Korboński poślubił w Warszawie Zofię Ristau, warszawiankę, córkę inżyniera chemika Wacława Ristau. Nowożeńcy udali się w podróż poślubną do Paryża, co zostało odnotowane we wspomnieniach Wincentego Witosa. Z samym Witosem, który w połowie marca 1939 roku wrócił z wygnania w Czechosłowacji, Korboński zetknął się ponownie wiosną 1939 roku przy okazji zebrania SL w Biłymstoku. Kolejna okazja spotkania nadarzyła się im w domu Gralińskich, tuż przed wybuchem wojny.
{PODZIEL}

 

 

1939–45

 

1 września 1939 roku Korboński, mimo że był oficerem rezerwy, nie otrzymał powołania do wojska. Ewakuował się z Warszawy i udał na wschód (w podróży towarzyszyli mu wspólnik i żona, która zatrzymała się u babki Cecylii Hulewiczowej w Kowlu), gdzie wraz z rozbitym oddziałem dostał się do sowieckiej niewoli. Zdoławszy z niej zbiec, na początku października wrócił z żoną do Warszawy, do dawnej siedziby kancelarii w alei Róż 10, gdyż ich mieszkanie w alei Przyjaciół zostało zburzone.
Wkrótce po powrocie Maciej Rataj zaangażował Korbońskiego w konspiracyjną pracę powołanej 27 września 1939 roku Służby Zwycięstwu Polski i zetknął go z jej działaczami: red. Mieczysławem Niedziałkowskim z PPS, adwokatem Leonem Nowodworskim ze Stronnictwa Narodowego, i gen. brygady Michałem Tokarzewskim-Karaszewiczem, który osobiście, na prośbę Rataja, we własnym domu przy ul. Fałata wprowadzał Korbońskiego w tajniki organizowanego oporu. To z tej grupy wyłonił się później naczelny organ podziemia – Główna Rada Polityczna przy SZP, a następnie Polityczny Komitet Porozumiewawczy przy Związku Walki Zbrojnej, uznany w marcu 1940 roku przez premiera Władysława Sikorskiego za reprezentację rządu i działający do połowy 1941 roku. Już w październiku 1939 roku Rataj mianował Korbońskiego swym zastępcą w GRP, czyniąc go tym samym oficjalnie członkiem kilkuosobowego zespołu współtwórców Polskiego Państwa Podziemnego.
Jako przedstawiciel Rataja Korboński uczestniczył w spotkaniach – zwoływanych regularnie do czasu wyjazdu w lutym 1940 roku gen. Tokarzewskiego-Karaszewicza do Lwowa – z szefem sztabu SZP, płk. Stefanem Roweckim (Korboński został jednym z jego doradców i pełnił tę funkcję aż do aresztowania „Grota” 30 czerwca 1943 roku), kierownikiem oddziału polityczno-propagandowego, mjr. Tadeuszem Krukiem-Strzeleckim, a także politykami: Kazimierzem Pużakiem z PPS i Aleksandrem Dębskim ze Stronnictwa Narodowego. Pierwsze spotkanie trzech stronnictw politycznych, SL – „Trójkąt”, PPS – „Koło” i SN – „Kwadrat”, z Tokarzewskim-Karaszewiczem i Roweckim zwołano 7 lutego 1940 roku. W marcu tego roku powstało Centralne Kierownictwo Ruchu Ludowego, które sankcjonowało rolę Korbońskiego w „Trójkącie”, choć pojawiły się też zastrzeżenia co do jego zbytniej samodzielności i uleganiu wpływom PPS, a nawet środowisk sanacyjnych, silnie obecnych w ZWZ.
9 listopada 1939 roku Korboński został pierwszy raz aresztowany przez gestapo – w ramach działań, które miały zapewnić stolicy spokój na czas święta niepodległości. Wraz z innymi aresztantami ze środowisk inteligenckich przebywał przez dwa dni jako zakładnik w auli Uniwersytetu Warszawskiego. Kolejny raz aresztowano go około 20 lutego 1940 roku w jego własnym mieszkaniu w alei Róż 10. Podobnie jak kilkadziesiąt innych osób z sąsiednich ulic, przez dwa tygodnie przebywał w charakterze zakładnika na Pawiaku – w związku z przyjazdem do Warszawy gubernatora Hansa Franka, którego umieszczono w dawnym Poselstwie Czechosłowackim przy ul. Chopina. 26 lutego 1940 roku w protokole z posiedzenia PKP odnotowano: „nieobecność Nowaka (ówczesny pseudonim Korbońskiego, poza nim używał w czasie wojny także pseudonimów »Zieliński« »Bubnicki« i »Rózia«) usprawiedliwiona”, a 4 marca na kolejnym posiedzeniu PKP przy ul. Skorupki witano go jako pierwszego w zespole „więźnia Pawiaka”. Mimo że po wyjeździe Franka zakładnicy wrócili do domu, Korbońscy podjęli natychmiastową decyzję o zmianie miejsca zamieszkania i po kilku dniach, nie meldując się, zamieszkali na Kolonii Staszica. Nie uchroniło to jednak Stefana Korbońskiego przed kolejnym aresztowaniem – we wrześniu 1940 roku, w czasie zakrojonej na dużą skalę łapanki na Kolonii Staszica. Wraz z grupą około tysiąca osób przez dwa dni przebywał w dawnych koszarach szwoleżerów obok parku Łazienkowskiego, skąd został zwolniony po interwencji pracodawców. Pozostałych aresztowanych następnej nocy wywieziono do Auschwitz.
Po pierwszym aresztowaniu Macieja Rataja, 28 listopada 1939 roku, Korboński uczestniczył w jego zastępstwie w posiedzeniach PKP. Udał się też, wraz z córką Rataja Hanną Stankiewicz, na gestapo po zgodę na przekazanie marszałkowi paczki, której – mimo uzyskanego pozwolenia – na Pawiaku nie przyjęto. Po zwolnieniu marszałka 14 lutego 1940 roku Korboński złożył mu sprawozdanie z przebiegu posiedzeń PKP, wymusił na nim także zgodę na udanie się na krótki wypoczynek do Otwocka, przerwany zresztą przyjazdem z Krakowa Władysława Kiernika. 30 marca 1940 roku Rataja aresztowano po raz kolejny. Korboński, który udał się na Pawiak z jego córką i zięciem, zdołał ujrzeć marszałka tylko z daleka – po raz ostatni przed zamordowaniem go w Palmirach 21 czerwca 1940 roku.
W tym samym czasie PKP, po licznych naradach i konsultacjach, wysunął kandydaturę Korbońskiego (przy sprzeciwie SN) na delegata rządu. Niestety emisariusz Jan Karski (Kozielewski), który miał przedstawić tę kandydaturę rządowi w Paryżu, wpadł na Słowacji w ręce gestapo i nie dojechał do celu. Na początku grudnia Władysław Sikorski mianował pierwszego delegata, którym ostatecznie został Cyryl Ratajski. Nominację wręczył tymczasowy delegat rządu płk Jan Skorobohaty-Jakubowski ps. „Vogel”. Korboński, który wraz z Pużakiem dążył do powołania przez Główny Komitet Polityczny tzw. Delegatury Zbiorowej, złożył – po odrzuceniu tej propozycji przez rząd – na posiedzeniu PKP 22 grudnia 1940 formalny protest w imieniu SL i PPS przeciwko utworzeniu trzech delegatur i nominacji Ratajskiego. Mimo to, ponieważ rotacyjnie przewodniczył wówczas obradom PKP, to on właśnie odebrał od delegata stosowną przysięgę. Ratajski pełnił swój urząd do 5 sierpnia 1942 roku, kiedy to gen. Sikorski odwołał go i tego samego dnia mianował kolejnym delegatem prof. Jana Piekałkiewicza ps. „Wernic” z SL.
Korboński uczestniczył w posiedzeniach PKP przez 15 miesięcy – odszedł w kwietniu 1941 roku, zamieniając się rolami ze swym dotychczasowym zastępcą, Józefem Grudzińskim. Oddelegowany przez „Trójkąt” do Komendy Głównej ZWZ, został mianowany przez gen. Stefana Roweckiego pełnomocnikiem KG ZWZ ds. walki cywilnej, której organizowaniem, choć do tego momentu nie było to formalnie usankcjonowane, zajmował się od początku okupacji. Korboński stanął na czele referatu walki cywilnej, podniesionego następnie do rangi samodzielnego wydziału walki cywilnej w Biurze Propagandy KG ZWZ-AK, z którego wyłonił się nowy organ, nazwany z czasem Kierownictwem Walki Cywilnej. Korboński kierował nim od początku do końca istnienia; jego zastępcą był profesor Uniwersytetu Warszawskiego Marian Gieysztor ps. „Krajewski”. Kiedy w kwietniu 1942 roku KWC przeszło do Delegatury Rządu, swoim pełnomocnikiem mianował Korbońskiego również Cyryl Ratajski. Kolejny delegat rządu, prof. Jan Piekałkiewicz, potwierdził te ustalenia, opublikował nawet w „Biuletynie Informacyjnym” AK, nr 47 z 3 grudnia 1942 roku, odezwę, w której pisał: „Wzywam całe społeczeństwo polskie do całkowitego podporządkowania się zarządzeniom, oświadczeniom i wezwaniom KWC”.
Zamieszanie, wywołane ukazaniem się pod koniec 1942 roku w „Biuletynie Informacyjnym” AK komunikatu opatrzonego łudząco podobnym do KWC podpisem „Kierownictwo Walki Konspiracyjnej”, skończyło się połączeniem Kierownictwa Walki Cywilnej z Kierownictwem Walki Konspiracyjnej, czyli pionem wojskowym, i utworzeniem pod wodzą „Grota” Kierownictwa Walki Podziemnej. Korboński został w nim szefem Oporu Społecznego – jako jedyny cywil wśród generałów i pułkowników.
Od stycznia 1941 roku trwały starania o zapewnienie cywilnej łączności radiowej z rządem w Londynie – na wzór tej, jaką dysponowały władze wojskowe. W styczniu 1941 roku pojawił się w Warszawie cywilny emisariusz Franciszek Moskal ps. „Teodor Martyniuk”, który przekazał Korbońskiemu szyfry potrzebne do łączenia się z londyńskimi władzami cywilnymi. Pozwoliło to wyznaczyć termin nawiązania łączności na 1 kwietnia 1941 roku.
Radiostację budował dla Korbońskiego niezwykle utalentowany krótkofalowiec, szesnastoletni Józef Stankiewicz ps. „Ziutek”, a w organizacji łączności pomagały żona Zofia, Celina Broniewska-Holm, Helena Guc i Aniela Jachnik.
Po niepowodzeniu pierwszych kwietniowych prób Korboński zwrócił się o pomoc do mjr. Konrada Bogackiego ps. „Zaremba”, szefa łączności wojskowej. Dzięki przybyciu 9 czerwca 1941 roku nowego kuriera rządowego z szyframi (był nim Czesław Raczkiewicz ps. „Włodek”), 2 sierpnia 1941 roku uzyskano łączność z rządem – radiotelegrafistą był wtedy Jan Kępiński ps. „Janek”. Od tej chwili KWC stale rozbudowywało sieć radiostacji, za pomocą których kilka razy dziennie łączono się z rządem w Londynie, przesyłając i odbierając setki depesz, nadawanych m.in. z budynku przy ul. Górnośląskiej 16 m. 46 oraz z Podkowy Leśnej, z domu przy ulicy Orlej 10.
Samodzielność radiotelegraficzna Korbońskiego (Ratajski przyznał Korbońskiemu np. prawo bezpośredniego zwracania się telegraficznie do rządu w pilnych sprawach), choć dyktowana względami bezpieczeństwa, traktowana była niechętnie przez niektórych działaczy, w tym przewodniczącego Centralnego Kierownictwa Ruchu Ludowego Józefa Niećkę, i to pomimo że Korboński udzielał w zakresie łączności radiowej wydatnej pomocy nie tylko delegaturze, ale nawet wojsku.
10 stycznia 1942 roku wicepremier Stanisław Mikołajczyk złożył mu podziękowanie „za pierwszy głos, jaki z Polski doszedł do Anglii”, czyli pierwszą audycję foniczną nadaną w grudniu 1941 roku do Londynu.
W związku z utrzymywaniem łączności radiowej Korbońscy zaczęli regularnie bywać w Podkowie Leśnej, stając się częstymi gośćmi Haliny i Janusza Regulskich w ich pałacu w Zarybiu. Jakiś czas później zamieszkali w tej okolicy na stałe, dla bezpieczeństwa zmieniając lokale.
W 1942 roku KWC otrzymało możliwość publikowania w „Z Frontu Walki Cywilnej”, składającym się początkowo z dwóch stronic dodatku do „Biuletynu Informacyjnego” AK. Dodatek zwiększył z czasem objętość i ukazywał się, jako pierwszy periodyk KWC, aż do powstania warszawskiego, wyprzedzając tym samym powstały w czerwcu 1943 roku organ prasowy KWC „Kronikę Walki Cywilnej”. Dodatek redagował zespół powołany przez KWC, niezależny od redakcji „Biuletynu Informacyjnego”, a autorem tekstów był najczęściej Stefan Korboński. W numerze 16 z 23 kwietnia 1942 roku ukazało się na przykład sygnowane przez KWC wezwanie do bojkotu – w każdy piątek – prasy gadzinowej, a w numerze 18 z 7 maja 1942 roku opublikowano 10 przykazań walki cywilnej, zakończonych wezwaniem: „Polacy! Stopień podporządkowania się powyższym zasadom i nakazom będzie sprawdzianem naszej wartości obywatelskiej wobec przyszłych pokoleń. Pamiętajcie, że w dniu wolności wszyscy będziemy musieli zdać rachunki z naszego obecnego stanowiska i naszych czynów”.
Na jesieni 1942 roku Korboński otrzymał depeszę powiadamiającą go o tajnej radiostacji, pracującej na fali 31 metrów o 8 rano i 7 wieczorem. Chodziło o działającą od 10 września 1942 radiostację „Świt”, która nadając z Wielkiej Brytanii, z okolic miasteczka Bletchley pod Londynem, miała udawać stację krajową. Ponieważ Korboński sam myślał o podobnym rozwiązaniu, docenił jego użyteczność i zgodnie z wolą Naczelnego Wodza był gotów codziennie dostarczać informacji pozwalających „Świtowi” na pozorowanie nadawania z Polski. Do łączności ze „Świtem” i władzami cywilnymi w Londynie KWC posiadało kilka radiostacji, zapewniających ciągłość przekazu.
Tajemnicę „Świtu”, który w kraju miał kryptonim „Anusia”, znali w pierwszym okresie tylko oboje Korbońscy i telegrafiści. Radiostacja, wykorzystywana również przez nowego dowódcę Armii Krajowej, gen. brygady Leopolda Okulickiego ps. „Niedźwiadek”, działała przez cały okres powstania warszawskiego i była jedyną, która po jego klęsce nawiązała łączność z Londynem. Udało się to już około 15 października 1944 roku, dzięki uratowaniu radiostacji przechowanej w gruzach Warszawy i przez specjalnego wysłannika przywiezionej do Podkowy Leśnej. Odpowiedź na wysłaną depeszę brzmiała: „Jesteście jedyną stacją, jaka się uratowała z Warszawy!!!”. Jej rolę wysoko oceniano także w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, dzięki czemu po wojnie Korbońscy cieszyli się tam dużym szacunkiem.
Wśród przekazywanych na Zachód informacji były m.in. wysłane 17 maja 1942 roku doniesienia na temat warszawskich obchodów rocznicy Konstytucji 3 maja czy depesza, przesłana jesienią 1942 roku do wicepremiera Mikołajczyka, dotycząca akcji wysiedlania zamojskich wsi. W depeszy z 23 grudnia 1942 roku, gdy sytuacja zrobiła się dramatyczna, wzywano: „Najbliższe dni i noce mogą obficie spłonąć krwią i łunami pożarów. Alarmujcie świat, zagroźcie odwetowym bombardowaniem bezbronnych miast niemieckich. Mało mamy broni i amunicji” (podpis KWC). 15 stycznia 1943 roku poinformowano też Londyn o wzmożonych łapankach w Warszawie. Niemcy zamknęli wówczas wszystkie dzielnice, biorąc ludzi z ulic, a także częściowo z domów. Alarmujące wieści z kraju, podawane głównie przez „Świt” i KWC, przyczyniły się do wysłania 2 stycznia 1943 roku przez prezydenta RP Władysława Raczkiewicza listu do papieża Piusa XII z prośbą o potępienie eksterminacji Żydów i Polaków.
Korboński był też pierwszą osobą, która przekazała rządowi polskiemu w Londynie informację o likwidacji getta w Warszawie. Doniesieniom tym nie dano wiary – do momentu potwierdzenia ich przez niezależne źródła angielskie. Pierwsza wysłana w tej sprawie depesza brzmiała: „Z kraju donoszą: Niemcy rozpoczęli mordowanie ghetta warszawskiego. Rozlepiono zarządzenie o wysiedleniu na wschód 6000 osób. Wolno wziąć 15 kg bagażu na osobę i kosztowności. Wywieziono dotąd 2 pociągi, oczywiście na stracenie. Rozpacz, samobójstwa. Policja polska usunięta, wprowadzenie Łotyszów, szaulisów i Ukraińców. Strzelanina na ulicach i po domach. Zabito także profesora Uniwersytetu Poznańskiego [Franciszka] Raszeję na konsylium lekarskim wraz z lekarzem i pacjentem Żydem”. Kolejna depesza brzmiała: „Z kraju donoszą: Z ghetta warszawskiego wywożą na rzeź 7000 dziennie. Popełnił samobójstwo prezes gminy żydowskiej [Adam] Czerniaków”.
Po podaniu 13 kwietnia 1943 roku przez radio niemieckie wiadomości o odnalezieniu w Katyniu grobów polskich oficerów Korboński spotkał się z Kazimierzem Skarżyńskim, generalnym sekretarzem PCK, i wysłał do Londynu liczne depesze, przekazując wszystko, co ogłosili Niemcy.
Sprawą Katynia zajmował się Korboński jeszcze wiele lat później na emigracji. 18 września 1951 roku grupa kongresmanów amerykańskich wraz z wpływowym dziennikarzem Juliusem Epsteinem zainspirowała powołanie Specjalnej Komisji Kongresu Amerykańskiego w celu zbadania zbrodni katyńskiej. W 1952 roku komisja opublikowała siedem tomów zeznań świadków zbrodni. Żeby zamanifestować wdzięczność za wyświetlenie tej sprawy, Korboński zainicjował wydanie 28 marca 1955 roku, w hotelu Waldorff Astoria w Nowym Jorku (tym samym, w którym ambasador Arthur Bliss Lane ogłosił powstanie komisji kongresowej), bankietu dla około tysiąca przedstawicieli Polonii z całej Ameryki.
Podobnie jak o Katyniu, Korboński informował również Londyn o powstaniu w getcie warszawskim, które samo też odbierało te doniesienia w audycjach radiowych (23 kwietnia Mordechaj Anielewicz napisał do swego zastępcy po tzw. aryjskiej stronie, Icchaka Cukiermana: „To, że […] radiostacja »Świt« podała o naszej walce piękną audycję, którą złapaliśmy na naszym odbiorniku, dało nam wiele satysfakcji. Fakt, że o nas pamiętają po drugiej stronie muru getta, dodaje nam w walce odwagi”.
Do sukcesów KWC należy niewątpliwie zorganizowane przez Korbońskiego 3 maja 1943 roku w Warszawie włączenie się w sieć megafonów ulicznych i nadanie patriotycznej audycji oraz hymnu narodowego. Podobną akcję zorganizowano 31 lipca przy ul. Nowy Świat w Warszawie w czasie zjazdu kierowników okręgowych KWC. Dużym osiągnięciem było też rozpracowanie niemieckiej gonii (radiopelengacji), czyli systemu wykrywania radiostacji. Warto też odnotować, że po przekroczeniu przez Rosjan przedwojennej granicy RP, 8 stycznia 1944 roku, dzięki otrzymanemu ze zrzutów nowemu sprzętowi, wyemitowana została specjalna odezwa do narodów świata, a tydzień później deklaracja O co walczy naród polski zawierająca wizję przyszłego ustroju państwa.
10 maja 1943 roku spadł na Korbońskich ciężki cios – zginął kochany przez nich jak syn „Ziutek”, Józef Stankiewicz, genialny samouk, konstruktor aparatów radiowych i główny autor łącznościowych sukcesów KWC. Gestapo przejęło całą aparaturę znajdującą się w warsztacie „Ziutka” przy ul. Marszałkowskiej. Nie był to cios jedyny: 10 listopada 1943 roku w ręce Niemców wpadła radiostacja KWC przy ul. Okopowej obsługiwana przez „Władka”, a dzień później radiostacja przy ul. Dolnej 13, gdzie zginął radiotelegrafista „Mirek” i gdzie tylko cudem ocaleli sami Korbońscy. Stefan Korboński głęboko przeżył także aresztowanie 30 czerwca 1943 roku gen. „Grota” i śmierć gen. Sikorskiego 4 lipca tego roku. KWC pilnowało przestrzegania żałoby, organizowało rozlepianie klepsydr i zamianę nazwy Alei Jerozolimskich w Warszawie na Aleje Generała Sikorskiego. Podobne działania podjęto w Krakowie i w Lublinie.
26 października 1943 roku utworzono Społeczny Komitet Antykomunistyczny „Antyk”, którego przewodniczącym został Franciszek Białas z PPS-WRN, a jego zastępcą i reprezentantem KWC – Stefan Korboński.
4 kwietnia 1944 roku Korboński spotkał się przy ul. Koszykowej ze współpracownikiem „Świtu” w Londynie, emisariuszem cywilnym Tadeuszem Chciukiem ps. „Marek Celt”, który cztery dni wcześniej został zrzucony do kraju razem z doktorem Józefem Retingerem ps. „Salamandra”, specjalnym wysłannikiem premiera Mikołajczyka. „Celt” tak wspominał to spotkanie: „mogłem więc najważniejszemu »dostawcy« wiadomości z Polski opowiedzieć, jak się w Anglii »świta« i jak sobie cenimy podziemny człon rozgłośni”. Zapiski w kalendarzu Celta wskazują, że spotykał się z Korbońskim kilka razy w tygodniu, a czasami codziennie.
Już przy pierwszym spotkaniu z „Celtem” Korboński poprosił o skontaktowanie go z Retingerem, który w trakcie częstych w okresie od kwietnia do lipca spotkań nabrał do Korbońskiego takiego zaufania, że powierzył mu na przechowanie – na wypadek swojej śmierci – kopertę z raportem dla premiera RP. Korboński nigdy tej koperty nie otworzył.
Mimo że 31 lipca 1944 roku Korboński brał udział w zebraniu Komisji Głównej RJN przy ul. Łowickiej, na którym omawiano stan przygotowań do powstania w Warszawie, nie został powiadomiony o dacie i godzinie jego rozpoczęcia – wiedział jedynie, że chwila ta jest bliska. Jeszcze 30 i 31 lipca 1944 roku wysyłał do Londynu depesze, informujące o wyjeździe cywilnych władz niemieckich oraz o tym, że w Warszawie słychać huk sowieckich armat, choć przedmieścia stolicy nie były na razie ostrzeliwane.
1 sierpnia, kiedy w lokalu centrali KWC prof. Marian Gieysztor powiadomił Korbońskiego, że o godzinie 17 rozpocznie się powstanie, Korbońscy wydali stosowne polecenia wszystkim komórkom radiowym i udali się na Marszałkowską 56, gdzie na poddaszu mieścił się ściśle zakonspirowany lokal. W czasie powstania Korbońscy działali głównie w rejonie ulic: Marszałkowskiej, Mokotowskiej, Koszykowej i Alei Jerozolimskich, przedostając się niekiedy do południowego Śródmieścia, w okolice sztabu dowódcy powstania płk. Antoniego Chruściela ps. „Monter”.
Przez cały czas powstania radiostacje „Świtu” i KWC nadawały informacje o wydarzeniach w stolicy, nawet po wprowadzonych przez Anglików ograniczeniach i cenzurowaniu audycji ze względu na sowieckiego alianta, co zresztą oburzało Korbońskiego, który np. 23 sierpnia pisał: „Jesteśmy zaskoczeni i oburzeni obecną dorywczą pracą Anusi. Jej praca w czasie powstania powinna być szczytowym okresem działalności Anusi”. Pierwszą depeszę informującą o wybuchu i przebiegu powstania wysłano 2 sierpnia 1944 roku – Londyn potwierdził jej otrzymanie. Kierowane przez Korbońskiego radiostacje KWC przejęły też obowiązki radiostacji delegata rządu, ponieważ ta przestała działać już na początku walk. Adam Bień, który zastępował przebywającego na Starówce delegata rządu, wspominał, że to właśnie Korbońskiemu zawdzięczał łączność z Londynem i że działała ona przez całe powstanie. Podobnej pomocy udzielano szwankującym radiostacjom „Trójkąta”. Nawet kiedy w Warszawie zniszczono elektrownię, Korboński, mimo że z wykształcenia był przecież prawnikiem, sam zbudował aparat prądotwórczy, dzięki czemu nadal podtrzymywał łączność radiową.
Między 5 a 7 sierpnia 1944 roku Korboński udostępnił radiostację „Świt” angielskiemu pilotowi Johnowi Wardowi, któremu powierzył przekazywanie do Londynu informacji o walczącej Warszawie – nie chciał, by powtórzyła się sytuacja, kiedy to nie uwierzono jego doniesieniom na temat likwidacji getta. 7 sierpnia 1944 roku Ward wysłał do Londynu swoją pierwszą depeszę, informującą o pędzeniu przez Niemców polskich kobiet przed czołgami na ul. Piusa (obecnie ul. Piękna). Do końca powstania „Świt” przekazał do Londynu ponad 70 depesz, z czego dziewięć opublikował „The Times”, który powołał lotnika na swojego korespondenta wojennego.
W czasie powstania (data tej nominacji nie jest dokładnie ustalona, prawdopodobnie było to 16 sierpnia 1944 roku) Korboński został mianowany szefem Departamentu Spraw Wewnętrznych, czyli de facto ministrem spraw wewnętrznych. Zastąpił na tym stanowisku Kazimierza Bagińskiego. Jego departament odpowiadał za całą administrację podziemia i mimo powstańczych warunków musiał współpracować z dowództwem powstania oraz stołeczną delegaturą, kierowaną przez prezydenta Marcelego Porowskiego ps. „Sowa”. Co dwa – trzy dni Korboński uczestniczył we wspólnych z nimi naradach, aby następnie informować o wszystkim delegata rządu Jana Stanisława Jankowskiego ps. „Soból” i przewodniczącego Rady Jedności Narodowej Kazimierza Pużaka. W trzech kolejnych depeszach, z 22, 23, i 26 września, przekazał też rządowi końcowe sprawozdanie na temat sytuacji w Warszawie. Korboński był również autorem istotnych zarządzeń dotyczących funkcjonowania administracji powstańczej, m.in. – przewidując zamęt i rozczłonkowanie władz podziemia – opracował system nawiązania łączności, obejmujący wszystkich ważnych przywódców Polski Podziemnej. Delegat rządu Jankowski powierzył mu później także zadanie powiadomienia ludności o kapitulacji i nakazie opuszczenia miasta.
Na podstawie art. 9 Układu kapitulacyjnego z 2 października 1944 roku najwyższe władze cywilne i lokalne Polskiego Państwa Podziemnego nie musiały się ujawniać. Nowe dowództwo AK przedostało się do Częstochowy, a władze cywilne rozlokowały się wzdłuż linii kolejowej Warszawa–Koluszki–Kraków–Częstochowa, aby po pewnym czasie skupić się przy trasie kolejki EKD (obecnie WKD), pomiędzy Pruszkowem, Grodziskiem Mazowieckim i Milanówkiem, nazywanych z tego powodu „małym Londynem”.
5 października 1944 roku Korboński pożegnał na ul. Śniadeckich odchodzące do niewoli oddziały AK, na czele z gen. Tadeuszem Komorowskim i gen. brygady Tadeuszem Pełczyńskim ps. „Grzegorz”, szefem sztabu Komendy Głównej Armii Krajowej. Sam, zgodnie z tym co ustalił z „Sobolem”, pozostał w podziemiu, aby kontynuować walkę. Jako szefa KWC i Departamentu Spraw Wewnętrznych czekało go zadanie opuszczenia Warszawy i odtworzenia władz i struktur Polskiego Państwa Podziemnego, a także ponownego nawiązania łączności z rządem, przerwanej na krótko z powodu kapitulacji. O swoich decyzjach powiadomił Londyn: „Postaramy się wymknąć z Warszawy i pracować dalej. Nasłuchujcie nas za pięć dni, co dzień o jedenastej, na dotychczasowych warunkach. Do usłyszenia!”. Po 10 października 1944 roku ekipie Korbońskiego udało się przy pomocy Rady Głównej Opiekuńczej wydostać bez większych kłopotów z Warszawy i dotrzeć do Podkowy Leśnej.
Korboński systematycznie kontaktował ze sobą przedstawicieli władz i rozproszone struktury podziemia aż do grudnia 1944 roku. Już 18 października delegat rządu Jankowski – do którego Korboński udał się pociągiem ze Skierniewic do Krakowa – wydał z pomocą Stefana Korbońskiego odezwę informującą społeczeństwo o opuszczeniu Warszawy przez Krajową Radę Ministrów i RJN. Zapewniała ona jednocześnie, że oba te organy nieprzerwanie wykonują wszystkie swoje funkcje. Tego samego dnia władze cywilne zaapelowały o pomoc dla ludności Warszawy. 6 listopada 1944 roku Korboński, w trybie alarmowym, wzywał rząd londyński: „Nadajcie, przez kilka dni przez BBC, że krajowe władze podziemnej Rzeczypospolitej z końcem października [19]44 roku zakazują brania udziału w tworzonych przez Niemców polskich komitetach narodowych. Przestrzegajcie również przed zamierzonym przez Niemców ochotniczym zaciągiem Polaków do pomocniczej służby w armii niemieckiej z bronią w ręku”. Po listopadowym kryzysie rządowym w Londynie Korboński doprowadził do storpedowania postanowień ogólnokrajowej narady działaczy „Rocha”, gotowych, z inspiracji Józefa Niećki, uznać PKWN.
Główne wydziały Departamentu Spraw Wewnętrznych zostały rozmieszczone w Milanówku, dokąd Korboński jeździł z Podkowy Leśnej na rowerze wzdłuż torów EKD. Tam właśnie, w domu przy ul. Grudowskiej, nad barem „U Aktorek”, odbywały się posiedzenia Komisji Głównej RJN (znamy daty tylko niektórych z nich: 7 listopada, 4, 15 i 16 grudnia 1944 roku). 8 grudnia w klasztorze w Piotrkowie Trybunalskim na spotkaniu władz Polski Podziemnej, na czele z delegatem rządu Jankowskim i nowym dowódcą AK gen. Okulickim, Korboński złożył sprawozdanie z całości działań Departamentu Spraw Wewnętrznych.
{PODZIEL}

 

 

1945–47

 

W styczniu 1945 roku, mieszkając z żoną w pałacu Regulskich w Zarybiu, Korboński miał okazję zetknąć się ze stacjonującym tam krótko sztabem sowieckiej dywizji i przyjrzeć się pracy dywizyjnej radiostacji.
Około 10 lutego 1945 roku Korboński odebrał z Londynu wiadomość o wynikach konferencji jałtańskiej. Im właśnie poświęcił zorganizowane w domu sędziwego Stefana Łokuciewskiego w Podkowie Leśnej przy ul. Słowackiego dwudniowe obrady RJN z delegatem rządu i gen. Okulickim. Korboński miał też swój udział w sformułowaniu podjętej 22 lutego przez RJN uchwały dotyczącej „porozumienia z przedstawicielami w kraju i za granicą”, opublikowanej w „Rzeczypospolitej Polskiej” nr 1/154 z marca 1945 roku. Uchwała składała się z czterech zwięzłych punktów; w pierwszym z nich stwierdzała: „RJN wypowiada przekonanie, że powzięte bez udziału i zgody Państwa Polskiego postanowienia Konferencji Krymskiej narzucają, jeszcze przed ukaraniem Niemiec, Polsce, która pierwsza w świecie podjęła walkę z hitleryzmem o wolność własną i cudzą, nowe niezmiernie ciężkie i krzywdzące ofiary”.
W lutym i marcu 1945 roku wywiad sowiecki próbował nawiązać kontakt z władzami Polski Podziemnej. 6 marca delegat rządu otrzymał od płk. gwardii Konstantina Pimienowa list z propozycją odbycia rozmów z przedstawicielem dowództwa 1 Frontu Białoruskiego, gen. Iwanowem (w rzeczywistości nikt taki nie istniał, za tą wymyśloną postacią krył się gen. NKWD Iwan Sierow). Poinformowany o tym Korboński podejrzewał, podobnie jak „Soból” i „Niedźwiadek”, podstęp i o wszystkim powiadomił Londyn. Wyraził też stanowczą opinię, że żaden z nich nie powinien godzić się na spotkanie. Jankowski polecił Korbońskiemu, by aż do odwołania zerwał z nim kontakt, nie chcąc narazić na niebezpieczeństwo utrzymywanej łączności radiowej.
27 marca gen. Okulicki nie przyszedł na umówione z Korbońskim spotkanie, a dzień później z siedziby NKWD w Pruszkowie nie wrócił nikt z 15 delegatów – Korboński otrzymał poufną wiadomość o autach, które wyjechały w nieznanym kierunku z budynku NKWD. W pierwszy dzień Wielkanocy Korboński zawiadomił o tym Londyn. W zakończeniu depeszy napisał: „Przypuszczamy, że rozmowy toczą się dalej, lub że wyjechali do Moskwy, lub że są w drodze do was, lub że są aresztowani. Oceńcie to sami!”. Na początku kwietnia z kręgów PKWN nadeszła informacja potwierdzająca aresztowanie 16 przywódców Polski Podziemnej. Oznaczało to rozbicie struktury naczelnych władz podziemia: KRM, Prezydium RJN i władz stronnictw politycznych; AK straciła swego dowódcę. Przyszłości podziemia poświęcono zwołane 7 kwietnia 1945 roku przez Korbońskiego w Warszawie zebranie upełnomocnionych przedstawicieli stronnictw. Na kolejnych posiedzeniach, 16 i 24 kwietnia 1945 roku, jednogłośnie postanowiono odbudować Komisję Główną RJN oraz samą RJN – choć w zmniejszonym składzie i jedynie jako organy pełniące obowiązki aresztowanych przywódców. Nie zdecydowano się natomiast na odbudowę KRM.
Jako że depeszą z 10 kwietnia 1945 roku upoważniono Korbońskiego do zastąpienia „Sobola”, stał się on ostatnim, mianowanym przez rząd, pełniącym obowiązki delegata na kraj. Pod koniec kwietnia – podczas porządkowania w Podkowie Leśnej spraw władz cywilnych – Korboński spotkał się na dwudniowej naradzie z następcą gen. Okulickiego, płk. Janem Rzepeckim, który uznał polityczne zwierzchnictwo nowego p.o. delegata rządu nad sobą i wojskiem.
Pierwszym oficjalnym wystąpieniem nowych władz podziemia. tj. p.o. delegata rządu i RJN, była wysłana 13 kwietnia wspólna depesza kondolencyjna do narodu amerykańskiego z powodu śmierci prezydenta Franklina Delano Roosevelta. Drugie wystąpienie o charakterze międzynarodowym wiązało się z przekazaną 24 kwietnia depeszą do Konferencji Narodów Zjednoczonych w San Francisco. 17 maja w kolejnej wspólnej odezwie wyrażono pogląd władz podziemia na sytuację w kraju i za granicą. Nawiązując do niej, 27 maja Rzepecki i Korboński skierowali odezwę do żołnierzy oddziałów leśnych, która „przypominała dekret o rozwiązaniu AK i wzywała żołnierzy, by zaniechali walki i wrócili z lasu do pracy nad odbudową kraju, zachowując ostrożności potrzebne, by nie narażać się na zdradzieckie prześladowania”. Nieco później, między 18 a 21 czerwca 1945 roku, w czasie procesu szesnastu w Moskwie Korboński i RJN znowu wydali wspólnie niedatowaną odezwę, protestując przeciwko bezprawiu, jakim było aresztowanie i postawienie przed obcym sądem przywódców Polski Podziemnej.
Na posiedzeniu RJN 3 maja 1945 roku ukonstytuowała się Komisja Główna RJN. Zatwierdzono też tekst odezwy do Narodów Zjednoczonych, w której potępiono podstępne aresztowanie 16 przywódców Polskiego Państwa Podziemnego i represje komunistycznych władz polskich wobec środowisk niepodległościowych. Cztery dni później Korboński poinformował RJN o (zaplanowanej, jeszcze przez „Sobola”) reorganizacji delegatury, a także o powierzeniu mu prowadzenia wszystkich bieżących spraw Polski Podziemnej. Na tym samym posiedzeniu wskazano też kandydatów na jego zastępców: Franciszka Białasa z PPS i Józefa Kwasiborskiego ze Stronnictwa Pracy, oraz złożono wniosek o zatwierdzenie przez rząd następcy gen. Okulickiego płk. Jana Rzepeckiego ps. „Ożóg”. Korboński proponował też, aby ze względów prestiżowych awansowano nowego dowódcę do stopnia generała brygady, jednak prośby tej nie uwzględniono.
Kapitulacja Niemiec nie wzbudziła wielkich emocji, o czym świadczy wysłana rządowi 8 maja 1945 roku depesza: „Zakończenie wojny Warszawa przyjęła obojętnie. U nas to niczego nie zmienia”.
27 maja, w związku z podjętą pod presją Józefa Niećki i Stanisława Wójcika decyzją władz SL o wycofaniu się członków partii z delegatury, Korboński podał się do dymisji, miał jednak nadal pełnić swoje obowiązki do następnego posiedzenia RJN, zaplanowanego na 27 czerwca w Krakowie. Mimo nacisków ze strony władz własnej partii Korboński był gotów przekazać agendy delegatury tylko następcy wyznaczonemu przez rząd emigracyjny.
W czerwcu 1945 roku w Podkowie Leśnej Korbońskiemu złożyło wizyty kilku wysłanników podziemia – jednym z nich był kurier placówki rządowej na Węgrzech Ludwik Angerer. Spotkanie to ze względów bezpieczeństwa odbyło się w podkowolesieńskim lesie w czasie ulewnego deszczu. Rozmowa dotyczyła telegraficznego przekazania do Londynu przywiezionych przez kuriera wiadomości oraz komunikacji między krajem a placówką na Węgrzech i placówkami w Rumunii.
Na posiedzeniu RJN 27 czerwca 1945 roku w Krakowie, już po ogłoszeniu wyroku w procesie szesnastu oraz powołaniu w Moskwie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, który tego samego dnia wylądował w Warszawie, Korboński ustąpił ze stanowiska p.o. delegata rządu i – wobec niewyznaczenia jego następcy przez rząd RP – przekazał swoje funkcje przewodniczącemu obradom Jerzemu Braunowi z SP.
W nocy z 28 na 29 czerwca wciąż jeszcze przebywający w Krakowie Korbońscy zostali aresztowani przez NKWD. Osadzono ich początkowo w miejscowym więzieniu bezpieki, a następnie (4 lipca) przewieziono do mieszczącego się na warszawskiej Pradze więzienia Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Już po ich uwięzieniu, 1 lipca, RJN wydała Odezwę do Narodu Polskiego i Narodów Zjednoczonych wraz z dołączonym do niej Testamentem Polski Podziemnej, w których przygotowaniu brał udział Korboński.
Pierwsze przesłuchania małżonków miały miejsce jeszcze w Krakowie. 2 i 3 lipca odbywały się one w obecności pułkownika NKWD i kapitana UB, który ich aresztował. Uznawszy, że tak będzie lepiej, Korboński ujawnił w czasie przesłuchania swoje prawdziwe nazwisko. Wśród przesłuchujących go w następnych dniach osób był minister bezpieczeństwa publicznego Stanisław Radkiewicz, jego zastępca płk Roman Romkowski i protokolant Józef Różański, a na jednym z przesłuchań pojawił się nawet sam gen. NKWD Iwan Sierow ps. „Malinow”.
Około 20 lipca Korbońskiego przewieziono z aresztu na krótką rozmowę z wicepremierem TRJN, Stanisławem Mikołajczykiem. Kilka dni później, dzięki interwencji Mikołajczyka, Korbońskiego – w ślad za wypuszczoną parę dni wcześniej żoną – zwolniono z aresztu, choć jeszcze w dniu wyjścia na wolność Radkiewicz wraz z Romkowskim i Różańskim bez powodzenia próbowali wymusić na nim wydanie odezwy, wzywającej do zaniechania walki i przystąpienia do odbudowy kraju.
27 lipca w lokalu przy ul. Nowogrodzkiej Korboński spotkał się z członkami SL, a następnego dnia odbył w konspiracyjnym lokalu spotkanie z płk. Janem Rzepeckim, któremu zdał relację ze swego aresztowania. Miesiąc później, wraz z komendantem Batalionów Chłopskich, Franciszkiem Kamińskim, oraz Kazimierzem Banachem i Józefem Niećką, złożył też wizytę gen. Marianowi Spychalskiemu, aby omówić sprawę ujawnienia się Batalionów Chłopskich (doszło do niego w czasie Zjazdu Uczestników Walki Zbrojnej z Niemieckim Najeźdźcą) i uwolnienia aresztowanych żołnierzy tej formacji.
23 września Korboński spotkał zwolnionego z więzienia płk. Jana Mazurkiewicza ps. „Radosław”, zasiadającego wówczas w Komisji Likwidacyjnej AK, która mieściła się w gmachu Banku Gospodarstwa Krajowego przy ul. Nowy Świat 11/13, na rogu z Alejami Jerozolimskimi.
Między sierpniem a grudniem 1945 roku Korboński powrócił do czynnego życia politycznego. Został także wpisany na listę adwokatów, a nawet powołano go na członka Sądu Dyscyplinarnego Izby Adwokackiej, choć nie wykonywał zawodu adwokata i nie osiągał z tego tytułu żadnych dochodów. Był natomiast radcą prawnym elektrowni w Pruszkowie. Doradzał także redaktorowi Zygmuntowi Augustyńskiemu w czasie procesu, który „Gazeta Ludowa” wytoczyła o zniesławienie PPR-owskiemu ideologowi Romanowi Werflowi za nazwanie jej „obcą agenturą”. W dniach 3–6 listopada Korboński brał udział w uroczystościach pogrzebowych Wincentego Witosa.
Z powodu rozłamowej działalności SL Wola Ludu, mikołajczykowskie SL przyjęło historyczną nazwę Polskie Stronnictwo Ludowe – co ogłoszono w specjalnym komunikacie. W dniach 4–6 listopada 1945 roku Korboński asystował przy podpisaniu deklaracji o zjednoczeniu z PSL grupy Bolesława Ścibiorka. Nieco wcześniej, 20 września, NKW PSL formalnie upoważnił Korbońskiego do organizacji stołecznego oddziału PSL (którego zarząd tymczasowy działał na prawach powiatu), czyniąc go tym samym jego zwierzchnikiem. Na prezesa zarządu okręgu stołecznego PSL oficjalnie wybrano go 6 stycznia 1946 roku (wcześniej był prezesem tymczasowym), z racji pełnienia tej funkcji znalazł się również w składzie specjalnej Komisji Kongresowej Sekretariatu Naczelnego, której powierzono organizację planowanego na 19–21 stycznia 1946 roku kongresu PSL. Chodziło przede wszystkim o zapewnienie noclegów dla 4000 delegatów na kongres, co powiodło się dzięki spontanicznemu odzewowi warszawiaków na apel Korbońskiego.
Na kongresie, który powołał go na członka Rady Naczelnej PSL, Korboński przewodniczył Komisji Statutowej. Po kongresie natomiast opracował projekt ordynacji wyborczej, zaakceptowany po poprawkach 15 marca 1946 roku.
Śródmiejskie koło partii zrzeszało wkrótce 4000 członków (nie bez przyczyny PPR-owcy ukuli nazwę „Chłopi z Marszałkowskiej”), a w rozmowach Stanisława Mikołajczyka z Bolesławem Bierutem Korboński był wymieniany jako kandydat na posła do komunistycznej Krajowej Rady Narodowej. W listopadzie 1945 roku w NKW PSL omawiano jego kandydaturę na wiceministra w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego lub w Ministerstwie Sprawiedliwości, bądź też Ministerstwie Administracji Publicznej, ale ostatecznie żadnej z tych funkcji nie objął. Podobnie jak Kazimierz Bagiński i Stanisław Mierzwa nie został nawet – decyzją podjętą osobiście przez Bieruta – posłem do Krajowej Rady Narodowej. Wszedł za to w skład specjalnej Komisji Kongresowej planowanego zjazdu PSL, a między 4 i 6 października wybrano go również na przewodniczącego Komisji Prawnej NKW PSL. W tej roli reprezentował PSL w różnych instytucjach i zgromadzeniach, np. w Społecznej Komisji Radiofonizacji Kraju czy w Ogólnopolskiej Lidze dla Walki z Rasizmem. Jako szef Komisji Prawnej PSL Korboński wielokrotnie interweniował w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego przy ul Koszykowej w sprawie aresztowanych przez bezpiekę członków PSL. Opracował też m.in. projekt statutu Chłopskiej Spółdzielni Wydawniczej, oficjalnej oficyny PSL, a 2 lutego 1947 roku został wybrany na sekretarza jej zarządu. Po utworzeniu przez Józefa Niećkę, Czesława Wycecha i Kazimierza Banacha prokomunistycznej PSL Lewicy Korboński z kilkoma innymi przedstawicielami NKW PSL przeprowadzał podział majątku tejże spółdzielni.
Oprócz działalności politycznej Korboński parał się również publicystyką – jego teksty o tematyce historycznej i wspomnieniowej ukazywały się m.in. w „Kalendarzu Ludowca” oraz w PSL-owskiej „Gazecie Ludowej”, w której zamieścił wspomnienie o Rataju, Polsce Podziemnej i pomocy udzielanej polskim Żydom przez KWC.
16 marca 1946 roku „Gazeta Ludowa” (nr 75) doniosła, że moskiewska „Prawda” opublikowała fragmenty zeznań złożonych przez Korbońskiego w Ministerstwie Sprawiedliwości przed norymberskimi prokuratorami Jerzym Sawickim i Mieczysławem Siewierskim. Dotyczyły one głównie niemieckich okrucieństw w okupowanej Polsce. Mimo zarekomendowania Międzynarodowemu Trybunałowi w Norymberdze przez sowieckiego prokuratora jego zeznań, kierownik polskiej delegacji do Norymbergii, ppłk Stefan Kurowski (d. Warszawski) nie dopuścił do wyjazdu Korbońskiego. Podobna sytuacja miała miejsce 3 marca 1947 roku, kiedy miał być on świadkiem w warszawskim procesie Ludwika Fischera, lecz i tym razem zrezygnowano z jego zeznań.
Chcąc poznać ziemie przyznane Polsce w Poczdamie, Korbońscy wybrali się na krótkie (23–27 kwietnia 1947 roku) wakacje na Dolny Śląsk. W Jeleniej Górze Stefan Korboński spotkał się ze swoimi podwładnymi z czasów konspiracji, pracującymi obecnie w Ministerstwie Ziem Odzyskanych (na jego czele stał pierwszy sekretarz PPR, Władysław Gomułka): adwokatem Edwardem Quirinim ps. „Kulesza” i Władysławem Czajkowskim ps. „Polański”, którzy w czasie wojny kierowali Biurem Ziem Nowych. Po powrocie, 10 maja, Korboński odbył w Podkowie Leśnej poufne spotkanie z szefem Misji UNRRA, kanadyjskim generałem Charlesem Millesem Drurym. Dzień później uczestniczył w pogrzebie ekshumowanego współtwórcy Polski Podziemnej Mieczysława Niedziałkowskiego i wiceprezydenta Warszawy Jana Pohowskiego. 23 czerwca wziął również udział w poekshumacyjnym pochówku Macieja Rataja.
Od października do grudnia 1946 roku Korboński uczestniczył w przygotowaniach PSL do wyborów parlamentarnych. Nie było to zadanie bezpieczne – w okresie przedwyborczym bezpieka zamordowała około 120 PSL-owców.
16 grudnia 1946 roku Główna Komisja Wyborcza zatwierdziła państwową listę wyborczą, w tym „Listę nr 1 – Polskie Stronnictwa Ludowe”. W okręgu nr 1 Warszawa-Miasto, na drugim miejscu, po Stanisławie Mikołajczyku, figurował Stefan Korboński, który poza tym startował jeszcze z dwóch list: okręgu Białystok oraz z listy państwowej. Pozostanie na liście wyborczej zawdzięczał Jakubowi Bermanowi, który sprzeciwił się żądającemu jego wykreślenia Gomułce, uznając, że „w tej całej reakcyjnej podziemnej bandzie on był jednym z tych, którzy starali się ratować Żydów”.
19 stycznia 1947 roku Korboński, jako jeden z 28 przedstawicieli z PSL, został wybrany na posła na Sejm Ustawodawczy RP (wybrano go z listy warszawskiej, a stołeczny okręg reprezentował wspólnie z Wincentym Bryją).
2 lutego 1947 roku na zebraniu 81 członków Rady Naczelnej PSL Korbońskiego wybrano w skład nowego Naczelnego Komitetu Wykonawczego partii. On też był autorem powyborczych protestów, w których domagano się unieważnienia wyborów oraz przedstawiano fałszerstwa wyborcze w 52 okręgach. Informacje o tym zgromadził, sprawując funkcję nieformalnego komisarza wyborczego. Opracował również referat Zagadnienia powyborcze, w którym opisał przebieg wyborów, politykę PSL i wewnętrzną sytuację w partii.
W Sejmie Korboński znalazł się z ramienia PSL w trzech komisjach: Komisji Specjalnej do rozpatrzenia projektu ustawy amnestyjnej, Komisji Pracy i Opieki Społecznej oraz Komisji Propagandowej. 21 lutego 1947 roku po raz pierwszy i ostatni wystąpił na plenarnym posiedzeniu Sejmu, przedstawiając wnioski mniejszości do rządowego projektu w sprawie amnestii, której domagano się dla wszystkich członków podziemia. Przemówienie Korbońskiego wzbudziło takie emocje, że na czas jego wystąpienia przerwano transmisję radiową z Sejmu, wznowioną dopiero po zabraniu głosu przez Romana Zambrowskiego. Jedną trzecią jego mowy wykreślono z sejmowego stenogramu.
30 kwietnia NKW PSL wydalił z partii Józefa Niećkę i Czesława Wycecha opowiadających się za „zaniechaniem walki z PPR” (grupa ta już od 24 lutego wydawała bez zgody władz partii tygodnik „Chłopi i Państwo”, który po ucieczce Mikołajczyka, w listopadzie 1947 roku, stał się organem tzw. Odrodzonego NKW PSL).
8 czerwca Korboński dowiedział się o aresztowaniu Kazimierza Pużaka, a 10 dni później o decyzji w sprawie aresztowania jego samego i żony; na sesji w dniu 29 października miał zostać pozbawiony immunitetu poselskiego. Korbońskiego zamierzano skazać na śmierć pod zarzutem, że KWC przy pomocy sądów doraźnych likwidowało komunistów. Z tego samego źródła pochodziła informacja, że gen. Iwan Sierow przywiózł z Moskwy szczegółowy (łącznie z rozkładem jazdy pociągów) plan – na wypadek kryzysu poprzedzającego wojnę – aresztowania i wywiezienia do Związku Sowieckiego około 300 tys. ludzi. 13 lipca 1947 roku ponownie ostrzeżono Korbońskiego, że pojawiły się nowe obciążające dowody, dotyczące jego okupacyjnych i pookupacyjnych działań. Dwa miesiące później, 11 września, prokurator Stanisław Zarako-Zarakowski ostro zaatakował Korbońskiego na procesie WiN-u.
15 lipca Korboński przekonał Mikołajczyka do zwołania w jego willi na Mokotowie poufnego spotkania, na którym zaproponował m.in. przeniesienie działalności naczelnych władz stronnictwa za granicę, rozwiązanie struktur w kraju oraz zniszczenie (w obawie przed aresztowaniami) osobowej dokumentacji stronnictwa. Mikołajczyk nie przystał na takie rozwiązania, twierdząc, że jest przeciwny opuszczaniu kraju.
Po 1 sierpnia 1947 roku Korbońscy, chcąc rozeznać się w możliwościach ucieczki, wyjechali do Sopotu. Tam właśnie powstały notatki, które w nieodległej przyszłości posłużyły Korbońskiemu do napisania pierwszej książki W imieniu Rzeczypospolitej. O decyzji ucieczki na Zachód Korboński poinformował Mikołajczyka 11 października, goszcząc w willi prezesa na Mokotowie.
20 października, po ostatnim posiedzeniu NKW PSL, w którym uczestniczył Korboński i któremu przewodniczył Mikołajczyk, prezes powiedział mu w cztery oczy o własnym zamiarze ucieczki, polecając, by wyjazd Korbońskich nastąpił dwa dni po jego własnym. Następnego dnia Korboński uprzedził o tych planach Kazimierza Bagińskiego, który w tej sytuacji mógł obawiać się aresztowania.
{PODZIEL}

 

 

1947–89

 

Po ponad dwutygodniowym ukrywaniu się w Gdyni, 5 listopada 1947 roku, Korbońscy spotkali Szweda, Karla Nilssona, dzięki któremu dostali się na statek „Drotting Victoria”. Na jego pokładzie następnego dnia rano bez przeszkód dotarli do Trelleborgu, a kilka dni później do Sztokholmu, gdzie przeżyli jeszcze jedną dramatyczną przygodę: próbę porwania z hotelu przez funkcjonariuszy bezpieki pod wodzą mjr. Stanisława Nadzina. Porwania uniknął Korboński również kilka lat później, w kwietniu 1953 roku, kiedy to jego współpracujący z bezpieką bliski znajomy (agent ten nosił pseudonim „Stawiński”) miał – w ramach akcji o kryptonimie „Apis” – zwabić go do Berlina Wschodniego, skąd sowiecki kontrwywiad chciał go porwać i przywieźć do Polski. Szczęśliwie Korboński nie zdecydował się pojechać tam z Berlina Zachodniego.
13 listopada 1947 roku Korbońscy znaleźli się w Londynie, skąd po dwóch tygodniach udali się do Stanów Zjednoczonych – 26 listopada wylądowali na nowojorskim lotnisku La Guardia. Jako że tym samym samolotem przyleciał także Mikołajczyk, Bagiński oraz Paweł Zalewski, przybyłych witało liczne grono znajomych i dziennikarzy. Obecny był też były ambasador USA w RP, Arthur Bliss Lane, który opuścił polską placówkę uznając, że nie jest w stanie wypełniać swojej dyplomatycznej misji.
Już w drodze z lotniska ambasador Lane zaproponował Zofii Korbońskiej pracę w rządowej rozgłośni „Głos Ameryki”. Także Stefan Korboński otrzymał od razu wiele ofert pracy, m.in. od dawnych chlebodawców z Prudentialu i firmy Palmolive-Collgate, jednak żadnej, chcąc poświęcić się całkowicie sprawom Polski, nie przyjął. Początkowo Korbońscy zamieszkali w hotelu, oblegani przez dziennikarzy, wypytujących o szczegóły ucieczki z Polski.
Od początku pobytu za granicą Korboński aktywnie działał w środowiskach emigracyjnych: przewodniczył Przedstawicielstwu Polskiej Rady Politycznej i Polskiej Radzie Jedności, uczestniczył w pracach Fundacji Kościuszkowskiej i Polskiego Instytutu Naukowego w Nowym Jorku. W 1979 roku wybrano go także do zarządu Polskiego Towarzystwa Prawniczego w Stanach Zjednoczonych.
Po uruchomieniu przez powstały w 1949 roku Komitet Wolnej Europy rozgłośni Radia Wolna Europa, Korboński na bieżąco komentował na jej falach najważniejsze wydarzenia – swoje pierwsze emigracyjne przemówienie do narodu wygłosił już w ramach inauguracyjnej audycji w językach narodowych, nadanej do krajów za żelazną kurtyną 14 lipca 1950 roku. Z RWE pozostał związany na długo, na przełomie lat 1971 i 1972 protestował na łamach kilku czasopism amerykańskich i angielskich (m.in. „New York Timesa” z 6 marca, londyńskiego „Timesa” z 7 marca, „The Washington Post” z 9 marca, „Newsweeka” z 20 marca, i „The Time” z 27 marca) przeciwko jego planowanej likwidacji; 3 maja 1972 roku złożył rozgłośni w imieniu ACEN i PRJ gratulacje z okazji dwudziestolecia działalności.
15 grudnia 1947 roku Korboński, Mikołajczyk i Bagiński spotkali się w Chicago z prezesem Kongresu Polonii Amerykańskiej, Karolem Rozmarkiem, i jego współpracownikami i podpisali przewidziane na dwa lata porozumienie między PSL a KPA. Następnego dnia ogłoszono wspólny dziesięciopunktowy komunikat. Osiągnięcie tego nie było łatwe: antykomunistyczny Rozmarek miał zastrzeżenia do działań Mikołajczyka. Korboński i Bagiński po części te zastrzeżenia podzielali (dotyczyło to zwłaszcza kwestii zorganizowania przez Mikołajczyka swojej ucieczki z kraju), ale wobec władz Kongresu chcieli być w stosunku do niego lojalni.
Dojście do porozumienia z KPA dawało ludowcom duże korzyści. Udostępniono im polonijną prasę i struktury do prowadzenia działań na rzecz Polski. Umożliwiało to Mikołajczykowi, Korbońskiemu i ich towarzyszom częste wystąpienia publiczne.
Miesiąc później, 14 stycznia 1948 roku, Korboński i Bagiński wzięli udział w bankiecie, wydanym dla Polonii przez Izbę Przemysłową w Buffalo w stanie Nowy Jork, gdzie w maju 1944 roku powstał KPA. 19 stycznia obaj uczestniczyli w Waszyngtonie w zebraniu Międzynarodowej Unii Chłopskiej (Korboński błędnie nazywa ją Centralnym Komitetem Związku Partii Chłopskich), zwanej „Zieloną Międzynarodówką”, co zakończyło się przystąpieniem polskich ludowców do tej organizacji. 25 stycznia grono PSL-owców ponownie udało się do Chicago na spotkanie z przedstawicielami Związku Narodowego Polskiego, Związku Polek w Ameryce oraz z dziennikarzami „Dziennika Związkowego” (organu ZNP) i „Dziennika Chicagowskiego”.
Wśród licznych spotkań odbywanych w tym czasie przez Korbońskiego na uwagę zasługuje spotkanie z nową emigracją polityczno-żołnierską w Polskim Domu Narodowym w Nowym Jorku 27 stycznia 1948 roku oraz zebranie w kwaterze głównej „Sokoła” w Pittsburghu 30 stycznia 1948 roku, na którym poznał niezmiernie szanowanego w USA prezesa tej organizacji, płk. dr. Teofila Starzyńskiego, głównego organizatora zaciągu żołnierskiego do „Błękitnej Armii” w czasie pierwszej wojny światowej.
Na zaproszenie Kongresu Polonii Kanadyjskiej 11 kwietnia 1948 roku Korboński przybył do Toronto na parotysięczne zebranie tutejszej Polonii, na którym obecny był również premier prowincji Ontario, George Drew. Przy tej okazji udało się Korbońskiemu odwiedzić liczne znajdujące się w pobliżu skupiska Polaków. Za najciekawsze przeżycie tego pierwszego okresu pobytu w Ameryce uznał jednak udział w Konwencji KPA w Filadelfii 29–31 maja 1948 roku, w którym uczestniczył również Tom Clark, wysłannik prezydenta Trumana, pełniący w jego administracji funkcję ministra sprawiedliwości. Dzięki temu wydarzeniu Korboński poznał Piotra Yollesa, redaktora naczelnego polonijnego dziennika „Nowy Świat” w Nowym Jorku i prezesa Syndykatu Dziennikarzy i Wydawców Polskich w USA.
22 lipca 1948 roku Korboński dostał od Jerzego Giedroycia list z propozycją opublikowania okupacyjnych wspomnień – była to pierwsza korespondencja otrzymana na nowojorski adres: 540 West 113 Street, i pierwszy z około 500 listów, jakie miał wymienić z redaktorem „Kultury”.
31 lipca Korboński przyjął złożoną mu przez Giedroycia propozycję i 23 sierpnia został listownie poinformowany, że artykuł o ostatnich miesiącach Delegatury Polskiego Państwa Podziemnego ukaże się we wrześniowym numerze „Kultury”, około połowy miesiąca. Plany te ostatecznie uległy zmianie: wspomnienia zrobiły takie wrażenie na Giedroyciu, że 3 października powiadomił autora o zamiarze wydrukowania tekstu w całości w numerze październikowym. Publikacją tą Korboński zapoczątkował trwającą 40 lat pracę publicystyczno-pisarską. Kolejną pozycją w dorobku Korbońskiego była wydana w połowie czerwca 1954 roku jego pierwsza książka W imieniu Rzeczypospolitej, która z miejsca zyskała wielkie uznanie: doczekała się około 150 recenzji (jedną z nich, entuzjastyczną, napisał Jan Lechoń), poświęcono jej też audycje w RWE i „Głosie Ameryki”. 500 egzemplarzy książki udało się Jerzemu Giedroyciowi przesłać do Polski. Za W imieniu Rzeczypospolitej autor otrzymał prestiżowe nagrody, takie jak nagrodę SPK w Ameryce, nagrodę Kół AK w Ameryce i w Wielkiej Brytanii, a także nagrodę Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie. Stał się również członkiem tego związku, a następnie członkiem PEN Clubu. 20 lat po publikacji książki, 1 lutego 1974 roku, uhonorowano go również nagrodą Fundacji Jurzykowskich w Nowym Jorku.
Poza obszerną korespondencją z Giedroyciem Korboński wymieniał również liczne listy z Janem Nowakiem-Jeziorańskim, gen. Tadeuszem Komorowskim, gen. Władysławem Andersem, gen. Tadeuszem Pełczyńskim, Edwardem Raczyńskim, Janem Lechoniem, Kazimierzem Wierzyńskim, Józefem Wittlinem, Melchiorem Wańkowiczem, Rafałem Malczewskim, Leopoldem Tyrmandem, Witoldem Gombrowiczem, Jerzym Kosińskim, Tomaszem Arciszewskim, Adamem Ciołkoszem, Tadeuszem Zawadzkim-Żenczykowskim i Franciszkiem Wilkiem. Okazjonalnie korespondował też z ówczesnymi lub byłymi amerykańskimi prezydentami: Harrym Trumanem, Dwightem Eisenhowerem, Jimmym Carterem, Ronaldem Reaganem, George’em Bushem seniorem (wówczas wiceprezydentem za czasów prezydentury Reagana), a także z wysokimi rangą amerykańskimi politykami, kongresmanami i senatorami, m.in. George’em Kennanem i Zbigniewem Brzezińskim.
Korboński przyjął, otrzymane z Londynu 29 listopada 1949 roku, zaproszenie od Harolda Macmillana z Ruchu Europejskiego (z niego właśnie narodziła się później Rada Europy i Zgromadzenie Doradcze w Strasburgu) do udziału w pracach Sekcji Wschodniej Europy, w której posiedzeniu po raz pierwszy wziął udział 27 czerwca 1950 roku. Obecny był na nim także ambasador Edward Raczyński.
W następnych latach Korboński był aktywnym członkiem Rady Europy, w której, w lipcu 1951 roku, poznał Paula Henriego Spaaka, parokrotnego premiera Królestwa Belgii i sekretarza generalnego NATO w latach 1957–1961, a także pełnego uznania dla osiągnięć polskiej konspiracji gen. Colina Gubbinsa, szefa słynnego w czasie wojny Special Operations Executive (Zarządu Operacji Specjalnych). Szczególne znaczenie miało dla Korbońskiego zwłaszcza ponowne spotkanie z doktorem Retingerem, jednym z głównych architektów Rady Europy, w owym czasie sekretarzem generalnym Komisji Wschodniej i Centralnej Europy.
W sierpniu 1948 roku, wraz z Prezydium PSL w Ameryce, Korboński, po raz pierwszy od wyjazdu za ocean przyjechał do Europy, do Londynu i Paryża. Odbył tę podróż uznając, że najważniejszą sprawą jest zjednoczenie się demokratycznych stronnictw na emigracji, tj. PSL, PPS i SP. W tak zwanej Deklaracji Porozumienia Stronnictw Demokratycznych z 15 listopada 1948 roku partie w 17 punktach ustaliły wytyczne dla swoich działań. Rozpad tego porozumienia i powstanie 20 grudnia 1949 roku w Londynie Rady Politycznej były przyczyną ostatecznego rozstania się Korbońskiego i Bagińskiego z Mikołajczykiem. Mieli oni nadzieję, że Amerykanie, którzy nie chcieli rozmawiać z rządem, uznają za partnera Radę Polityczną. Konflikt z Mikołajczykiem doprowadził ostatecznie do usunięcia, 2 stycznia 1950 roku, Korbońskiego i Bagińskiego z partii. Przy wsparciu przebywających na emigracji w Anglii i Francji ludowców przystąpili oni do tworzenia struktur nowego ugrupowania, Polskiego Stronnictwa Ludowego Odłam Jedności Narodowej, które ostatecznie powstało 24 czerwca 1951 roku. Trzy lata później, 14 marca 1954 roku przywódcy PSL OJN podpisali Akt Zjednoczenia. Ostatecznie nie doszło jednak do porozumienia stronnictw z obozu rządowego z ugrupowaniami wchodzącymi w skład Rady Politycznej. W efekcie PSL OJN przystąpiło niebawem do Tymczasowej Rady Jedności Narodowej. Emigracyjny ruch ludowy udało się powtórnie zjednoczyć dopiero w 1968 roku, w czym sporą zasługę miał Stefan Korboński.
Korboński był od początku członkiem oddziału Tymczasowej Rady Jedności Narodowej w Stanach Zjednoczonych, wchodził również w skład Prezydium RJN w USA, a w latach 1971–1985 nawet mu przewodniczył. Za prezydentury Augusta Zaleskiego brano też pod uwagę jego kandydaturę na premiera rządu RP. Dużo później, w latach 1972, 1979 i 1980, był także poważnym kandydatem na urząd prezydenta RP na Uchodźstwie.
Korboński nader aktywnie działał również na arenie międzynarodowej: to z jego inicjatywy, 21 marca 1951 roku, w hotelu Villard w Waszyngtonie odbyła się Konferencja Krajów Centralnej i Wschodniej Europy. On też był jednym z głównych inspiratorów powstałego 20 września 1954 roku Assembly of Captive European Nations (Europejskiego Zgromadzenia Narodów Ujarzmionych), w skład którego weszło 21 reprezentacji (łącznie było to ponad 100 działaczy) dziewięciu zniewolonych przez Związek Sowiecki krajów Europy Środkowo-Wschodniej: Albanii, Bułgarii, Czechosłowacji, Estonii, Litwy, Łotwy, Polski, Rumunii i Węgier. Początkowo siedziba tej wzorowanej na strukturze ONZ organizacji znajdowała się pod numerem 57 przy ulicy West w Nowym Jorku, a następnie przy 1 alei i 42 ulicy, w Carnegie Endowment, vis-a-vis nowego gmachu ONZ. Kraje w niej zrzeszone wywiesiły na budynku flagi udekorowane żałobnym kirem, a zgromadzenia plenarne odbywały się w tym samym czasie co sesje Zgromadzenia Ogólnego ONZ. „New York Herald Tribune” nazwała ACEN „małym ONZ”.
Organizacja była współfinansowana przez KWE, co pozwalało na ożywioną działalność polityczną, w tym liczne akcje propagandowo-informacyjne. Umożliwiało to też utrzymywanie głównego biura w Nowym Jorku, biur pomocniczych w Paryżu, Londynie i Bonn oraz licznych placówek na całym świecie. Od samego początku Korboński był przewodniczącym polskiej delegacji w ACEN, a przez 16 lat (1958–1959, 1966–1967 i 1971–1985) pełnił również funkcję przewodniczącego Komitetu Generalnego. Ustąpił ze stanowiska 12 września 1985 roku. Nowym przewodniczącym został Węgier László Varga, a delegacji polskiej przewodził Zygmunt Gross. Korboński pozostał honorowym przewodniczącym. Głównie dzięki jego wysiłkom udało się obronić organizację przed próbą likwidacji na początku lat siedemdziesiątych, kiedy zimna wojna wkroczyła w nowy okres détente i Stany Zjednoczone, w imię oszczędności i „uporządkowania budżetu”, nakazały w 1971 roku KWE wstrzymanie, począwszy od stycznia 1972 roku, wszelkiej finansowej pomocy dla ACEN. Dzięki Korbońskiemu pomoc tę utrzymano do kwietnia 1972 roku. Od tej pory pozostało poparcie indywidualnych sponsorów oraz składki członkowskie.
Działania podejmowane przez ACEN powodowały niekiedy wewnętrzne spory. Tak było np. w maju 1963 roku na sesji w Strasburgu, kiedy to Adam Ciołkosz i Stefan Korboński wezwali RFN do uznania granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej, czyli odrzucenia stanowiska, iż prawnie nadal istnieją granice III Rzeszy z 1937 roku. Oskarżyli też Bonn o tolerowanie antypolskich rewizjonistów oraz skrytykowali pomysł uzbrojenia Bundeswehry w broń jądrową. Ponadto zgłosili veto do pomysłu, by jedna z przyszłych sesji odbyła się w Bonn. To stanowisko wywołało tak gwałtowny sprzeciw delegacji węgierskiej i rumuńskiej, iż obaj polscy delegaci opuścili salę obrad i nie wzięli udziału w dalszej części posiedzenia.
Rola w ACEN, jak i inne działania Korbońskiego nie uszły uwadze władz komunistycznych w Polsce – był inwigilowany od 1945 roku. UB założyło sprawę o kryptonimie „Batory” dotyczącą byłych działaczy mikołajczykowskiego PSL, tj. Kazimierza Bagińskiego i Stefana Korbońskiego, oraz ich kontaktów z czasu okupacji i po wojnie. W maju 1955 roku z kolei założono sprawę agenturalno-grupową „Kanał” o „zabarwieniu PSL-owskim – szpiegowskim”. Celem było rozpracowanie kontaktów Korbońskiego oraz „działalności szpiegowskiej” w kraju. Plan operacyjny zakładał rozpracowanie osób związanych działalnością organizacyjną z KWC i Korbońskim, tj. grupy radiotelegrafistów i łączników; rozpracowywanie osób związanych z działalnością w ramach PSL-u na terenie Polski; rozpracowanie na terenie kraju osób będących w zażyłych stosunkach z Korbońskim oraz jego kontaktów rodzinnych. Sprawę zakończono dopiero w 1970 roku, stosując w trakcie inwigilacji kontrolę korespondencji, podsłuch telefoniczny w mieszkaniach znajomych i krewnych, werbunek agentów. W 1962 roku założona została kolejna sprawa ewidencyjno-obserwacyjna o kryptonimie „Kalif”. W jej ramach planowano agenturalne dotarcie do Korbońskiego oraz rozpracowanie jego działalności politycznej na emigracji. SB zamknęła ją w 1965 roku. W maju 1972 roku Korboński został wpisany do indeksu osób niepożądanych w PRL, z którego wykreślono go w styczniu 1980 roku.
W roku 1954 Korbońscy przeprowadzili się do Waszyngtonu w ślad za przeniesioną tam redakcją „Głosu Ameryki”, w której pracowała Zofia Korbońska – była spikerką, prowadziła dzienniki radiowe, tłumaczyła materiały i komentarze rządowe dotyczące polityki USA. Prowadziła również własne audycje: „Życie Warszawy pod komunizmem”, „Klub myśli niezależnej – dyskusje młodzieżowe”, „Traktorzystki i farmerki”, „Instytucje demokratyczne w Stanach Zjednoczonych”. Jej mąż, świadomie nie przyjąwszy amerykańskiego obywatelstwa, musiał korzystać z uprawnień posiadającej to obywatelstwo żony.
Korboński zdecydowanie reagował na wydarzenia w Polsce i Europie Wschodniej. Na przełomie czerwca i lipca 1956 roku zaangażował się w sprawę wypadków poznańskich: organizacje, którym przewodził, wysłały setki telegramów i dziesiątki razy interweniowały, domagając się zbadania sytuacji w Polsce przez Radę Bezpieczeństwa ONZ, a także podjęcia działań przewidzianych przez Kartę Narodów Zjednoczonych. Sam Korboński opublikował 19 lipca w „The Evening Star” list, w którym przedstawił poznański dramat i zażądał reakcji ze strony Rady Bezpieczeństwa. W dniu rozpoczęcia w Poznaniu pierwszych związanych z wypadkami procesów, 27 września 1956 roku, Polska Rada Jedności i ACEN zorganizowały manifestacje w obronie aresztowanych robotników. Skłoniono też sekretarza stanu Johna Fostera Dullesa i prezydenta Dwighta Eisenhowera do złożenia stosownych oświadczeń w tej sprawie.
Z nie mniejszym zaangażowaniem potraktował Korboński sprawę „polskiego października” i rewolucji na Węgrzech, tłumionego notabene przez tego samego gen. Sierowa, który był odpowiedzialny za aresztowanie 16 przywódców Polski Podziemnej. Wraz z prałatem Béla Vargą, byłym marszałkiem parlamentu węgierskiego po 1945 roku oraz członkiem ACEN, Korboński zabiegał o wszelką pomoc dla Węgrów w kraju i na uchodźstwie.
Za czasów kierowania przez Korbońskiego pracami ACEN wydano też dwie broszury: jedną na temat wydarzeń na Węgrzech (jej wręczenie Henry’emu Cabotowi Lodge’owi, ambasadorowi USA przy ONZ, wywołało ostrą reakcję komunistycznych władz węgierskich), drugą poświęconą łamaniu praw człowieka w Europie Wschodniej (odpowiedź na tę broszurę, wysłaną wdowie po prezydencie Roosevelcie, Eleonorze, była dość pesymistyczna).
Jako przewodniczący delegacji polskiej w ACEN, Korboński został 31 października 1956 roku przyjęty w Waszyngtonie przez zastępcę sekretarza stanu Roberta Murphy’ego i późniejszego ambasadora w Polsce Jacoba D. Beama. Wśród działań podejmowanych na rzecz kraju wymienić także warto rezolucję w sprawie pomocy USA dla Polski, uchwaloną 12–13 stycznia 1957 roku przez kierowaną przez Korbońskiego Radę Jedności Narodowej w Stanach Zjednoczonych, i związaną z tym depeszę do sekretarza stanu Johna Fostera Dullesa. Z analogiczną uchwałą wystąpił na posiedzeniu zarządu w Waszyngtonie w pierwszych dniach lutego 1957 roku Kongres Polonii Amerykańskiej, dodając, że należy także nawiązać z Polską kontakty kulturalne. 24 marca 1957 roku na łamach „Washington Post” ukazał się list Korbońskiego, polemizujący z poglądami Rady Badań Zagadnień Ekonomicznych przy komisji spraw zagranicznych Senatu USA, która sprzeciwiała się pomocy dla Polski. 21 stycznia 1958 roku Korboński otworzył w Chicago, w hotelu Sherman, na konwencji Fraternal Order of Eagles (Braterskiego Zakonu Orłów), zorganizowaną przez ACEN wystawę dotyczącą Katynia oraz wypadków poznańskich i węgierskich w 1956 roku, osobiście oprowadził też po niej byłego prezydenta USA Harry’ego Trumana.
ACEN nie pozostało również obojętne wobec prześladowania polskich intelektualistów po wystosowaniu „Listu 34”. Goszcząc w 1964 roku w Departamencie Stanu, polska delegacja postulowała natychmiastowe zajęcie się tą kwestią przez międzynarodową wspólnotę, podobnie jak żądała wniesienia na forum ONZ sprawy prześladowań religijnych w Polsce.
W czasie antysemickiej nagonki w 1968 roku Korboński na zebraniu Jewish Labor Committee oświadczył, że tylko komuniści są za nią odpowiedzialni. Wystosował nawet list do „New York Timesa”, w którym również ocenił te zajścia jako wewnętrzną walkę między komunistami.
Pełnione funkcje wymagały od Korbońskiego podróżowania: 19 września 1956 roku wraz z dwoma współpracownikami, Vilisem Masensem, łotewskim dyplomatą, który przewodniczył delegacji, i Constantinem Vişoianu, byłym rumuńskim ministrem spraw zagranicznych, udał się z ramienia ACEN w pierwszą polityczną podróż do krajów Ameryki Południowej (delegacja odwiedziła pięć krajów). Jako przewodniczący delegacji, w skład której wchodził też Węgier József Kővagó i Masens, odbył na przełomie 1958 i 1959 roku podróż dookoła świata, przede wszystkim na Daleki Wschód i do Australii. Celem wyjazdu było pozyskanie sojuszników dla sprzeciwu ONZ wobec rosyjskiej dominacji w Europie Wschodniej. 30 stycznia 1959 roku delegacja przybyła do Tokio (po drodze, 27 stycznia, odwiedzając Honolulu), witana przez Wakako Yokoo, byłą uczennicę prof. Jerzego Lerskiego (słynnego emisariusza o pseudonimie „Jur”, który przez kilka lat wykładał w stolicy Japonii i który sam spotkał się z delegacją w Pakistanie). W ciągu pięciu dni pobytu delegaci ACEN spotkali się z przedstawicielami japońskiego MSZ i Instytutu Spraw Zagranicznych oraz z prasą. 5 lutego 1959 roku delegacja znalazła się w Seulu, a kolejnymi przystankami w podróży były: Tajwan, Filipiny, Australia (pobyt w niej stał się okazją do spotkania z licznymi mieszkającymi tu żołnierzami drugiej wojny światowej), Singapur, Indonezja, Wietnam Południowy, Kambodża, Indie, Pakistan, Turcja, Grecja i Włochy. Pod koniec marca 1959 roku Korboński wrócił do Waszyngtonu – wspomnienia z tej podróży zostały zamieszczone w tomie W imieniu Polski Walczącej.
20 kwietnia 1959 roku Korboński przybył do Strasburga na posiedzenie Zgromadzenia Doradczego Rady Europy poświęcone dziesiątej rocznicy powstania tej organizacji. Spotkanie zakończyło się uchwaleniem 23 kwietnia rezolucji popierającej dążenia wszystkich krajów Europy do niepodległości. Cztery dni później, w depeszy wysłanej do amerykańskiego sekretarza stanu Christiana Hertera, Korboński zażądał podniesienia tej kwestii na konferencji w Genewie. 27 maja 1959 roku w katedrze waszyngtońskiej wziął także udział w pogrzebie zmarłego trzy dni wcześniej amerykańskiego sekretarza stanu Johna Fostera Dullesa.
17 lipca Korboński wraz z trzema członkami Głównego Komitetu ACEN odebrał w Waszyngtonie proklamację prezydenta Eisenhowera, po raz pierwszy ogłaszającą Tydzień Narodów Ujarzmionych (17–23 lipca 1959 roku). W zastępstwie nieobecnego sekretarza stanu proklamację wręczył im mający polskie korzenie Douglas Villon.
Tydzień Narodów Ujarzmionych okazał się wielkim sukcesem. Korboński został przyjęty w Nowym Jorku przez kardynała Francisa Spellmana, który odprawił uroczystą Mszę świętą w katedrze św. Patryka. 20 lipca w siedzibie ACEN podniesiono dziewięć flag narodowych. Zaaranżowano też spotkanie z przewodniczącym potężnej wówczas centrali związków zawodowych American Federation of Labor – Congress of Industrial Organizations, George’em Meanym, który wezwał robotników amerykańskich do poparcia ludzi pracy „za żelazną kurtyną”.
Korboński wykorzystał, zaplanowaną na 2–5 sierpnia 1959 roku, wizytę w Warszawie wiceprezydenta USA Richarda Nixona, by powiadomić jego otoczenie o mijającej właśnie 15. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego – Nixon nawiązał do niej w mowie powitalnej na lotnisku. Sam Korboński także wygłosił 2 sierpnia w RWE przemówienie na ten temat. Pięć lat później, 31 lipca 1964 roku jako przewodniczący Komitetu Obchodu Dwudziestolecia Powstania Warszawskiego zaaranżował uroczyste spotkanie w Białym Domu z prezydentem Lyndonem B. Johnsonem, który z tej okazji podpisał proklamację ogłaszającą 1 sierpnia 1964 roku Dniem Powstania Warszawskiego. Przyjął też w Waszyngtonie odwiedzającego największe emigracyjne skupiska Polaków byłego dowódcę AK – gen. Tadeusza Komorowskiego.
Jako przewodniczący ACEN, 14 sierpnia 1959 roku Korboński wziął udział w posiedzeniu amerykańskiego Kongresu: zaproszony przez kongresmana Harolda D. Cooleya – przewodniczącego delegacji amerykańskiej na 48. Konferencję Unii Międzyparlamentarnej w Warszawie – wygłosił przemówienie na temat warszawskiej konferencji oraz przekazał dotyczące jej memorandum. Najważniejsze z punktu widzenia ACEN polskie problemy zostały także w dziewięciu punktach przedstawione przez Korbońskich papieżowi Pawłowi VI podczas audiencji związanej z akcją protestacyjną w obronie Kościoła w Polsce, 19 października 1963 roku. Papież zapewnił ich (po polsku!) o swojej pasterskiej trosce.
W ramach uczczenia przez Kongres Stanów Zjednoczonych Millennium Chrześcijaństwa w Polsce, 21 lutego 1966 roku kongresman Henry Helstoski z New Jersey zaprezentował w Izbie Reprezentantów esej Stefana Korbońskiego Polish Millennium. Korboński przewodniczył Komitetowi Milenijnemu Chrztu Polski w Waszyngtonie, był również współorganizatorem Balu Millennium, z którego dochód przeznaczono na wspieranie spraw polskich. Z uroczystościami milenijnymi zbiegł się zorganizowany w dniach 19–21 maja Światowy Zjazd Polski Walczącej – Korboński został członkiem Komitetu Honorowego tego zjazdu oraz zastępcą przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych. W zjeździe uczestniczyła również, jako wiceprezes koła w Waszyngtonie, jego żona Zofia.
16 października 1966 roku Korbońscy wzięli udział w wielkiej manifestacji Polonii w amerykańskiej Częstochowie – Doylestown, połączonej z poświęceniem sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej, założonego przez paulina, ojca Michała Zembrzuskiego. Na uroczystość przybyło około 100 tys. pielgrzymów z USA i Kanady, wśród nich prezydent Lyndon B. Johnson.
Wizyta w Montrealu i w Kongresie Polsko-Kanadyjskim w Toronto, dokąd Korboński udał się 11 listopada 1962 roku jako przewodniczący RJN i członek Komitetu Generalnego ACEN, była okazją do spotkania ze środowiskami AK.
Pełniąc oficjalne obowiązki, 14 sierpnia 1970 roku Korboński, tradycyjnie już, wygłosił przemówienie w imieniu ACEN i RJN na Konwencji Kongresu Polonii Amerykańskiej w Chicago, uczestniczył też w zwołanej 6–8 października 1972 roku Konwencji Kongresu Polonii Amerykańskiej w Detroit. Trzydziestą rocznicę powstania warszawskiego uczcił 17–18 października 1974 roku odczytami na dwóch uniwersytetach w Ottawie, dokąd pojechał na zaproszenie Carleton University i Fundacji Adama Mickiewicza. Przy tej okazji udzielił także dwóch wywiadów telewizyjnych i spotkał się z władzami Kongresu Polonii Kanadyjskiej. Do Kanady udał się ponownie 13 kwietnia 1975 roku, by w związku z 35. rocznicą mordu katyńskiego wziąć – na zaproszenie KPK w Toronto – udział w odsłonięciu Pomnika Katyńskiego i wielkiej związanej z tym manifestacji. Między 7 a 9 listopada tego roku uczestniczył też w Zjeździe Polonii Wolnego Świata w Waszyngtonie.
W sierpniu 1976 roku Korboński dwukrotnie spotkał się z kardynałem Karolem Wojtyłą, przewodniczącym delegacji polskiego episkopatu na Kongres Eucharystyczny w Filadelfii, a 24 września tego roku wziął udział w odbywającej się tam dorocznej Konwencji Kongresu Polonii Amerykańskiej. Reprezentował również ACEN i PRJ na konferencji „Polonia ‘78 – Polonia Jutra” 25–28 maja 1978 roku w Toronto. W ramach obchodów trzydziestolecia uchwalenia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka Korboński był 6 grudnia 1978 roku gościem prezydenta Jimmy’ego Cartera – podobnie jak 3 sierpnia 1979 roku, kiedy to wziął udział w przyjęciu dla Polonii, wydanym przez prezydenta z okazji 35. rocznicy powstania warszawskiego. Ponownie okazję rozmawiania z prezydentem mieli Korbońscy 6 października – w ogrodach Białego Domu, na przyjęciu wydanym na cześć papieża Jana Pawła II.
Spośród publicystycznego dorobku Korbońskiego na uwagę zasługuje list, zamieszczony 11 stycznia 1960 roku w „Chicago Tribune”, dotyczący pogarszania się stosunków polsko-amerykańskich oraz tekst, który ukazał się 10 października 1960 roku na łamach „Evening Star”, będący reakcją na przemówienie wygłoszone przez Gomułkę na sesji ONZ w Nowym Jorku. W listopadzie i grudniu 1967 roku opublikował też w „AFL-CIO Union News” w dwóch częściach obszerny artykuł Panorama Polska. W związku z interwencją wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, 21 sierpnia 1968 roku Korboński złożył w Kongresie USA i Departamencie Stanu stosowny memoriał, opublikował także w tej sprawie pięć listów na łamach różnych pism – ostatni ukazał się 20 czerwca 1973 roku, w czasie wizyty Breżniewa w Waszyngtonie. Do wydarzeń w Czechosłowacji nawiązał również 27 września 1968 roku w swoim przemówieniu na Konwencji Kongresu Polonii Amerykańskiej w Cleveland w stanie Ohio. Wspomniał przy tej okazji także o marcowych rozruchach studenckich w Polsce. W styczniu 1971 roku, w organie AFL-CIO „Free Trade Union News” (nr 1), ukazał się jego artykuł Polski Grudzień – pięć dni, które wstrząsnęły Polską.
Wraz z zespołem ACEN Korboński wziął też – między 10 a 14 maja 1971 roku – udział w obradach Zgromadzenia Doradczego Rady Europy, na którym omawiano grudniowe wypadki na Wybrzeżu. Organ amerykańskiej partii republikańskiej „Human Events” zamieścił 3 czerwca 1972 roku jego artykuł Jakie są prawdziwe cele Rosjan?, przedrukowany w październiku przez miesięcznik „Orzeł Biały”. Na początku 1975 roku Korboński napisał obszerny tekst Prawda o enigmie, w którym wskazał na dokonania polskich kryptologów.
W związku z ujawnieniem w Ameryce pochodzących z 1944 roku zdjęć lotniczych komór gazowych i krematoriów Auschwitz-Birkenau, 18 marca 1979 roku Stefan Korboński wyjaśniał w żydowskim tygodniku „The Jewish Week-American Examiner”, że jako szef KWC i ostatnia osoba pełniąca obowiązki delegata rządu RP wysyłał na Zachód depesze na temat dokonywanego na Żydach ludobójstwa, domagając się m.in. bombardowania linii kolejowych i otoczenia obozu. Polemizował też 23 października 1977 roku z opublikowanym 4 września w „The Jewish Week-American Examiner” listem Manuela Bekiermana, oskarżającym Polaków i AK o współudział w zagładzie Żydów oraz o pogrom kielecki. Bardzo ostro zareagował 14 grudnia 1979 roku na fragment wywiadu, udzielonego 15 maja 1979 roku holenderskiej telewizji Televisie Radio Omroep Stichting w Hilversum przez premiera Izraela, Menachema Begina, przedrukowany we wrześniowym numerze „Kultury”, w którym zarzucano Polakom kolaborację z Niemcami i obojętność wobec mordowania Żydów. Kopię wystosowanego wówczas do holenderskiej stacji obszernego listu (jednego z wielu wysłanych przez Korbońskiego w tej sprawie) otrzymali: papież Jan Paweł II, kardynał Jan Król z Filadelfii, kardynał Władysław Rubin z Rzymu, Clement J. Zablocki, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów Kongresu USA, Zbigniew Brzeziński, doradca prezydenta Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego, Alojzy Mazewski, prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej i Ambasada Królestwa Holandii w Waszyngtonie. O dobre imię Polaków walczył także, protestując przeciwko używaniu określenia „polskie komory gazowe” („Life”, 12 lutego 1965 roku).
W związku z Konferencją Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w Belgradzie, 18 czerwca 1977 roku Korboński opublikował w „Human Events” (nr 25) obszerny artykuł Belgrade Conference: The Reed to Support Soviet Block Dissidents dotyczący praw człowieka w Europie Wschodniej. W liście zamieszczonym 6 grudnia 1980 roku w „Human Events” (nr 49) polemizował natomiast z wypowiedziami sekretarza stanu, Edmunda Muskiego, w sprawie amerykańskiej pomocy dla strajkujących robotników w Polsce. Kilka miesięcy po wyborze Ronalda Reagana na prezydenta Stanów Zjednoczonych (4 listopada 1980 roku), w marcowo-kwietniowym numerze „Wiadomości” ukazał się piętnastostronicowy tekst Korbońskiego Od Cartera do Reagana, czyli zmiana lokatorów Białego Domu zawierający analizę rządów Cartera i rozważania na temat rozpoczynającej się prezydentury Reagana. Korboński liczył na reelekcję Cartera i początkowo z rezerwą traktował zwycięstwo jego przeciwnika; dopiero po pewnym czasie zmienił nastawienie – przywołany tekst oddaje już zmienione poglądy Korbońskiego.
W marcu 1982 roku Korboński napisał na zamówienie RWE 10 tekstów o Polskim Państwie Podziemnym, a w kwietniowym numerze „Kultury” zamieścił artykuł Podziemie wczoraj i dziś. 11 kwietnia 1983 roku „Washington Post” opublikował tekst Korbońskiego Powstanie Żydowskie, będący uhonorowaniem 40. rocznicy walk w getcie warszawskim, a 13 maja na łamach tygodnika „The Jewish Week” ukazał jego list do redakcji Polska pomoc dla getta. 4 maja 1985 roku w „Human Events” zamieszczono artykuł Korbońskiego Wewnętrzna wojna trwa, omawiający sytuację w PRL po stanie wojennym.
13 marca 1987 roku Korboński wysłał do redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”, Jerzego Turowicza, polemikę z głośnym tekstem Jana Błońskiego z 11 stycznia Biedni Polacy patrzą na getto, która jednak nie doczekała się publikacji. W styczniu 1989 roku w nr. 1 jezuickiego „Przeglądu Powszechnego” wydrukowano – jak miało się potem okazać – ostatni wywiad prasowy z Korbońskim pt. Od czegoś trzeba by zacząć, którego, wiedząc już o przygotowaniach do rozmów przy okrągłym stole, udzielił pod koniec 1988 roku Michałowi Jagielle i Krystynie Stypułkowskiej-Smith,
14 lipca 1979 roku uhonorowano Korbońskiego odznaczeniem Medal of Valor (Medal Zasługi Legionów Amerykańskich), a 30 kwietnia 1981 roku otrzymał, przyznany 12 marca 1981 roku przez Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Yad Vashem w Jerozolimie, dyplom i medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata za wybitny udział w ratowaniu Żydów podczas drugiej wojny światowej. Odznaczenie wręczył Ephraim Eron, ambasador Izraela w Waszyngtonie.
Korboński został odznaczony ponadto Orderem Wojennym Virtuti Militari V klasy, Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami, Krzyżem na Śląskiej Wstędze Waleczności i Zasługi II klasy (order ustanowiony w 1921 roku dla powstańców śląskich, którym odznaczono go w 1933 roku za udział w trzecim powstaniu śląskim), Medalem Niepodległości, Medalem Pamiątkowym za Wojnę 1918–1921, Medalem Dziesięciolecia Odzyskanej Niepodległości.
Pośmiertnie, 29 listopada 1995 roku, postanowieniem prezydenta RP Lecha Wałęsy, otrzymał także Order Orła Białego w uznaniu wielkich, historycznych zasług dla niepodległości i chwały Rzeczypospolitej Polskiej.
Od 1965 roku Stefan Korboński należał do Rady Naczelnej Koła Armii Krajowej, a jako przewodniczący Komisji Krzyża Armii Krajowej 17 sierpnia 1984 roku uhonorował tym odznaczeniem prezydenta Ronalda Reagana – stało się to podczas uroczystego bankietu wydanego przez prezydenta w Białym Domu z okazji 40. rocznicy powstania warszawskiego. Sam Reagan odznaczył przy tej okazji pośmiertnie Medalami Legion of Merit trzech kolejnych dowódców AK: generałów Roweckiego, Komorowskiego i Okulickiego. Kilka miesięcy wcześniej, 28 maja, Korboński wydał komunikat ACEN, apelując do prezydenta Reagana o wysunięcie na szczycie z udziałem zachodnich i sowieckich przywódców żądania wolnych wyborów w Europie Wschodniej.
10 lipca 1988 roku Zofia i Stefan Korbońscy obchodzili 50. rocznicę ślubu, z tej okazji w katolickiej katedrze św. Mateusza w Waszyngtonie odprawiona została uroczysta Msza święta.
Stefan Korboński zmarł po krótkiej chorobie 23 kwietnia 1989 roku w George Washington University Hospital w Waszyngtonie w wieku 88 lat. Pochowano go 28 kwietnia w Alei Zasłużonych na cmentarzu Ojców Paulinów w „amerykańskiej Częstochowie” – Doylestown w Pensylwanii; uroczystości pogrzebowe odbyły się dwa dni wcześniej w waszyngtońskiej kaplicy. Mowę pożegnalną nad grobem wygłosił prof. Jerzy Lerski, cichociemny, emisariusz rządu polskiego w Londynie, długoletni przyjaciel i współpracownik zmarłego, który także spoczął z czasem na tym samym cmentarzu.
W Stanach Zjednoczonych i w Wielkiej Brytanii uczczono pamięć Korbońskiego wieloma nekrologami i okolicznościowymi wspomnieniami. Zbigniew Brzeziński scharakteryzował jego sylwetkę następująco: „Stefan Korboński był człowiekiem czynu i walki. Wybitny działacz ludowy w Polsce Niepodległej, bohaterski żołnierz i przywódca Polski Walczącej, nieustraszony obrońca wolności w okresie utrwalania komunistycznego PRL, ceniony na Zachodzie przedstawiciel emigracji politycznej: całe swe życie poświęcił Polsce – i Polsce się dobrze zasłużył”.
7 maja 1994 roku Zofia Korbońska odsłoniła tablicę pamiątkową na rodzinnym domu męża w Praszce. 13 maja 1998 roku wdowa po Stefanie Korbońskim otrzymała tytuł honorowego obywatela tego miasta, a w 2006 roku także tytuł Honorowego Obywatela Miasta Stołecznego Warszawy. Prezydent Lech Kaczyński odznaczył też Zofię Korbońską Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Zofia Korbońska zmarła 16 sierpnia 2010 r. w Waszyngtonie.

Roman W. Rybicki

Wstecz
Drukuj
Generuj plik PDF
Poleć stronę znajomemu