Stefan Korboński
ur. 2 marca 1901 r. w Praszce,
zm. 23 kwietnia 1989 r. w Waszyngtonie

patriota, ludowiec, żołnierz i polityk
Polskiego Państwa Podziemnego

Biogram

 

 

1939–45

 

1 września 1939 roku Korboński, mimo że był oficerem rezerwy, nie otrzymał powołania do wojska. Ewakuował się z Warszawy i udał na wschód (w podróży towarzyszyli mu wspólnik i żona, która zatrzymała się u babki Cecylii Hulewiczowej w Kowlu), gdzie wraz z rozbitym oddziałem dostał się do sowieckiej niewoli. Zdoławszy z niej zbiec, na początku października wrócił z żoną do Warszawy, do dawnej siedziby kancelarii w alei Róż 10, gdyż ich mieszkanie w alei Przyjaciół zostało zburzone.
Wkrótce po powrocie Maciej Rataj zaangażował Korbońskiego w konspiracyjną pracę powołanej 27 września 1939 roku Służby Zwycięstwu Polski i zetknął go z jej działaczami: red. Mieczysławem Niedziałkowskim z PPS, adwokatem Leonem Nowodworskim ze Stronnictwa Narodowego, i gen. brygady Michałem Tokarzewskim-Karaszewiczem, który osobiście, na prośbę Rataja, we własnym domu przy ul. Fałata wprowadzał Korbońskiego w tajniki organizowanego oporu. To z tej grupy wyłonił się później naczelny organ podziemia – Główna Rada Polityczna przy SZP, a następnie Polityczny Komitet Porozumiewawczy przy Związku Walki Zbrojnej, uznany w marcu 1940 roku przez premiera Władysława Sikorskiego za reprezentację rządu i działający do połowy 1941 roku. Już w październiku 1939 roku Rataj mianował Korbońskiego swym zastępcą w GRP, czyniąc go tym samym oficjalnie członkiem kilkuosobowego zespołu współtwórców Polskiego Państwa Podziemnego.
Jako przedstawiciel Rataja Korboński uczestniczył w spotkaniach – zwoływanych regularnie do czasu wyjazdu w lutym 1940 roku gen. Tokarzewskiego-Karaszewicza do Lwowa – z szefem sztabu SZP, płk. Stefanem Roweckim (Korboński został jednym z jego doradców i pełnił tę funkcję aż do aresztowania „Grota” 30 czerwca 1943 roku), kierownikiem oddziału polityczno-propagandowego, mjr. Tadeuszem Krukiem-Strzeleckim, a także politykami: Kazimierzem Pużakiem z PPS i Aleksandrem Dębskim ze Stronnictwa Narodowego. Pierwsze spotkanie trzech stronnictw politycznych, SL – „Trójkąt”, PPS – „Koło” i SN – „Kwadrat”, z Tokarzewskim-Karaszewiczem i Roweckim zwołano 7 lutego 1940 roku. W marcu tego roku powstało Centralne Kierownictwo Ruchu Ludowego, które sankcjonowało rolę Korbońskiego w „Trójkącie”, choć pojawiły się też zastrzeżenia co do jego zbytniej samodzielności i uleganiu wpływom PPS, a nawet środowisk sanacyjnych, silnie obecnych w ZWZ.
9 listopada 1939 roku Korboński został pierwszy raz aresztowany przez gestapo – w ramach działań, które miały zapewnić stolicy spokój na czas święta niepodległości. Wraz z innymi aresztantami ze środowisk inteligenckich przebywał przez dwa dni jako zakładnik w auli Uniwersytetu Warszawskiego. Kolejny raz aresztowano go około 20 lutego 1940 roku w jego własnym mieszkaniu w alei Róż 10. Podobnie jak kilkadziesiąt innych osób z sąsiednich ulic, przez dwa tygodnie przebywał w charakterze zakładnika na Pawiaku – w związku z przyjazdem do Warszawy gubernatora Hansa Franka, którego umieszczono w dawnym Poselstwie Czechosłowackim przy ul. Chopina. 26 lutego 1940 roku w protokole z posiedzenia PKP odnotowano: „nieobecność Nowaka (ówczesny pseudonim Korbońskiego, poza nim używał w czasie wojny także pseudonimów »Zieliński« »Bubnicki« i »Rózia«) usprawiedliwiona”, a 4 marca na kolejnym posiedzeniu PKP przy ul. Skorupki witano go jako pierwszego w zespole „więźnia Pawiaka”. Mimo że po wyjeździe Franka zakładnicy wrócili do domu, Korbońscy podjęli natychmiastową decyzję o zmianie miejsca zamieszkania i po kilku dniach, nie meldując się, zamieszkali na Kolonii Staszica. Nie uchroniło to jednak Stefana Korbońskiego przed kolejnym aresztowaniem – we wrześniu 1940 roku, w czasie zakrojonej na dużą skalę łapanki na Kolonii Staszica. Wraz z grupą około tysiąca osób przez dwa dni przebywał w dawnych koszarach szwoleżerów obok parku Łazienkowskiego, skąd został zwolniony po interwencji pracodawców. Pozostałych aresztowanych następnej nocy wywieziono do Auschwitz.
Po pierwszym aresztowaniu Macieja Rataja, 28 listopada 1939 roku, Korboński uczestniczył w jego zastępstwie w posiedzeniach PKP. Udał się też, wraz z córką Rataja Hanną Stankiewicz, na gestapo po zgodę na przekazanie marszałkowi paczki, której – mimo uzyskanego pozwolenia – na Pawiaku nie przyjęto. Po zwolnieniu marszałka 14 lutego 1940 roku Korboński złożył mu sprawozdanie z przebiegu posiedzeń PKP, wymusił na nim także zgodę na udanie się na krótki wypoczynek do Otwocka, przerwany zresztą przyjazdem z Krakowa Władysława Kiernika. 30 marca 1940 roku Rataja aresztowano po raz kolejny. Korboński, który udał się na Pawiak z jego córką i zięciem, zdołał ujrzeć marszałka tylko z daleka – po raz ostatni przed zamordowaniem go w Palmirach 21 czerwca 1940 roku.
W tym samym czasie PKP, po licznych naradach i konsultacjach, wysunął kandydaturę Korbońskiego (przy sprzeciwie SN) na delegata rządu. Niestety emisariusz Jan Karski (Kozielewski), który miał przedstawić tę kandydaturę rządowi w Paryżu, wpadł na Słowacji w ręce gestapo i nie dojechał do celu. Na początku grudnia Władysław Sikorski mianował pierwszego delegata, którym ostatecznie został Cyryl Ratajski. Nominację wręczył tymczasowy delegat rządu płk Jan Skorobohaty-Jakubowski ps. „Vogel”. Korboński, który wraz z Pużakiem dążył do powołania przez Główny Komitet Polityczny tzw. Delegatury Zbiorowej, złożył – po odrzuceniu tej propozycji przez rząd – na posiedzeniu PKP 22 grudnia 1940 formalny protest w imieniu SL i PPS przeciwko utworzeniu trzech delegatur i nominacji Ratajskiego. Mimo to, ponieważ rotacyjnie przewodniczył wówczas obradom PKP, to on właśnie odebrał od delegata stosowną przysięgę. Ratajski pełnił swój urząd do 5 sierpnia 1942 roku, kiedy to gen. Sikorski odwołał go i tego samego dnia mianował kolejnym delegatem prof. Jana Piekałkiewicza ps. „Wernic” z SL.
Korboński uczestniczył w posiedzeniach PKP przez 15 miesięcy – odszedł w kwietniu 1941 roku, zamieniając się rolami ze swym dotychczasowym zastępcą, Józefem Grudzińskim. Oddelegowany przez „Trójkąt” do Komendy Głównej ZWZ, został mianowany przez gen. Stefana Roweckiego pełnomocnikiem KG ZWZ ds. walki cywilnej, której organizowaniem, choć do tego momentu nie było to formalnie usankcjonowane, zajmował się od początku okupacji. Korboński stanął na czele referatu walki cywilnej, podniesionego następnie do rangi samodzielnego wydziału walki cywilnej w Biurze Propagandy KG ZWZ-AK, z którego wyłonił się nowy organ, nazwany z czasem Kierownictwem Walki Cywilnej. Korboński kierował nim od początku do końca istnienia; jego zastępcą był profesor Uniwersytetu Warszawskiego Marian Gieysztor ps. „Krajewski”. Kiedy w kwietniu 1942 roku KWC przeszło do Delegatury Rządu, swoim pełnomocnikiem mianował Korbońskiego również Cyryl Ratajski. Kolejny delegat rządu, prof. Jan Piekałkiewicz, potwierdził te ustalenia, opublikował nawet w „Biuletynie Informacyjnym” AK, nr 47 z 3 grudnia 1942 roku, odezwę, w której pisał: „Wzywam całe społeczeństwo polskie do całkowitego podporządkowania się zarządzeniom, oświadczeniom i wezwaniom KWC”.
Zamieszanie, wywołane ukazaniem się pod koniec 1942 roku w „Biuletynie Informacyjnym” AK komunikatu opatrzonego łudząco podobnym do KWC podpisem „Kierownictwo Walki Konspiracyjnej”, skończyło się połączeniem Kierownictwa Walki Cywilnej z Kierownictwem Walki Konspiracyjnej, czyli pionem wojskowym, i utworzeniem pod wodzą „Grota” Kierownictwa Walki Podziemnej. Korboński został w nim szefem Oporu Społecznego – jako jedyny cywil wśród generałów i pułkowników.
Od stycznia 1941 roku trwały starania o zapewnienie cywilnej łączności radiowej z rządem w Londynie – na wzór tej, jaką dysponowały władze wojskowe. W styczniu 1941 roku pojawił się w Warszawie cywilny emisariusz Franciszek Moskal ps. „Teodor Martyniuk”, który przekazał Korbońskiemu szyfry potrzebne do łączenia się z londyńskimi władzami cywilnymi. Pozwoliło to wyznaczyć termin nawiązania łączności na 1 kwietnia 1941 roku.
Radiostację budował dla Korbońskiego niezwykle utalentowany krótkofalowiec, szesnastoletni Józef Stankiewicz ps. „Ziutek”, a w organizacji łączności pomagały żona Zofia, Celina Broniewska-Holm, Helena Guc i Aniela Jachnik.
Po niepowodzeniu pierwszych kwietniowych prób Korboński zwrócił się o pomoc do mjr. Konrada Bogackiego ps. „Zaremba”, szefa łączności wojskowej. Dzięki przybyciu 9 czerwca 1941 roku nowego kuriera rządowego z szyframi (był nim Czesław Raczkiewicz ps. „Włodek”), 2 sierpnia 1941 roku uzyskano łączność z rządem – radiotelegrafistą był wtedy Jan Kępiński ps. „Janek”. Od tej chwili KWC stale rozbudowywało sieć radiostacji, za pomocą których kilka razy dziennie łączono się z rządem w Londynie, przesyłając i odbierając setki depesz, nadawanych m.in. z budynku przy ul. Górnośląskiej 16 m. 46 oraz z Podkowy Leśnej, z domu przy ulicy Orlej 10.
Samodzielność radiotelegraficzna Korbońskiego (Ratajski przyznał Korbońskiemu np. prawo bezpośredniego zwracania się telegraficznie do rządu w pilnych sprawach), choć dyktowana względami bezpieczeństwa, traktowana była niechętnie przez niektórych działaczy, w tym przewodniczącego Centralnego Kierownictwa Ruchu Ludowego Józefa Niećkę, i to pomimo że Korboński udzielał w zakresie łączności radiowej wydatnej pomocy nie tylko delegaturze, ale nawet wojsku.
10 stycznia 1942 roku wicepremier Stanisław Mikołajczyk złożył mu podziękowanie „za pierwszy głos, jaki z Polski doszedł do Anglii”, czyli pierwszą audycję foniczną nadaną w grudniu 1941 roku do Londynu.
W związku z utrzymywaniem łączności radiowej Korbońscy zaczęli regularnie bywać w Podkowie Leśnej, stając się częstymi gośćmi Haliny i Janusza Regulskich w ich pałacu w Zarybiu. Jakiś czas później zamieszkali w tej okolicy na stałe, dla bezpieczeństwa zmieniając lokale.
W 1942 roku KWC otrzymało możliwość publikowania w „Z Frontu Walki Cywilnej”, składającym się początkowo z dwóch stronic dodatku do „Biuletynu Informacyjnego” AK. Dodatek zwiększył z czasem objętość i ukazywał się, jako pierwszy periodyk KWC, aż do powstania warszawskiego, wyprzedzając tym samym powstały w czerwcu 1943 roku organ prasowy KWC „Kronikę Walki Cywilnej”. Dodatek redagował zespół powołany przez KWC, niezależny od redakcji „Biuletynu Informacyjnego”, a autorem tekstów był najczęściej Stefan Korboński. W numerze 16 z 23 kwietnia 1942 roku ukazało się na przykład sygnowane przez KWC wezwanie do bojkotu – w każdy piątek – prasy gadzinowej, a w numerze 18 z 7 maja 1942 roku opublikowano 10 przykazań walki cywilnej, zakończonych wezwaniem: „Polacy! Stopień podporządkowania się powyższym zasadom i nakazom będzie sprawdzianem naszej wartości obywatelskiej wobec przyszłych pokoleń. Pamiętajcie, że w dniu wolności wszyscy będziemy musieli zdać rachunki z naszego obecnego stanowiska i naszych czynów”.
Na jesieni 1942 roku Korboński otrzymał depeszę powiadamiającą go o tajnej radiostacji, pracującej na fali 31 metrów o 8 rano i 7 wieczorem. Chodziło o działającą od 10 września 1942 radiostację „Świt”, która nadając z Wielkiej Brytanii, z okolic miasteczka Bletchley pod Londynem, miała udawać stację krajową. Ponieważ Korboński sam myślał o podobnym rozwiązaniu, docenił jego użyteczność i zgodnie z wolą Naczelnego Wodza był gotów codziennie dostarczać informacji pozwalających „Świtowi” na pozorowanie nadawania z Polski. Do łączności ze „Świtem” i władzami cywilnymi w Londynie KWC posiadało kilka radiostacji, zapewniających ciągłość przekazu.
Tajemnicę „Świtu”, który w kraju miał kryptonim „Anusia”, znali w pierwszym okresie tylko oboje Korbońscy i telegrafiści. Radiostacja, wykorzystywana również przez nowego dowódcę Armii Krajowej, gen. brygady Leopolda Okulickiego ps. „Niedźwiadek”, działała przez cały okres powstania warszawskiego i była jedyną, która po jego klęsce nawiązała łączność z Londynem. Udało się to już około 15 października 1944 roku, dzięki uratowaniu radiostacji przechowanej w gruzach Warszawy i przez specjalnego wysłannika przywiezionej do Podkowy Leśnej. Odpowiedź na wysłaną depeszę brzmiała: „Jesteście jedyną stacją, jaka się uratowała z Warszawy!!!”. Jej rolę wysoko oceniano także w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, dzięki czemu po wojnie Korbońscy cieszyli się tam dużym szacunkiem.
Wśród przekazywanych na Zachód informacji były m.in. wysłane 17 maja 1942 roku doniesienia na temat warszawskich obchodów rocznicy Konstytucji 3 maja czy depesza, przesłana jesienią 1942 roku do wicepremiera Mikołajczyka, dotycząca akcji wysiedlania zamojskich wsi. W depeszy z 23 grudnia 1942 roku, gdy sytuacja zrobiła się dramatyczna, wzywano: „Najbliższe dni i noce mogą obficie spłonąć krwią i łunami pożarów. Alarmujcie świat, zagroźcie odwetowym bombardowaniem bezbronnych miast niemieckich. Mało mamy broni i amunicji” (podpis KWC). 15 stycznia 1943 roku poinformowano też Londyn o wzmożonych łapankach w Warszawie. Niemcy zamknęli wówczas wszystkie dzielnice, biorąc ludzi z ulic, a także częściowo z domów. Alarmujące wieści z kraju, podawane głównie przez „Świt” i KWC, przyczyniły się do wysłania 2 stycznia 1943 roku przez prezydenta RP Władysława Raczkiewicza listu do papieża Piusa XII z prośbą o potępienie eksterminacji Żydów i Polaków.
Korboński był też pierwszą osobą, która przekazała rządowi polskiemu w Londynie informację o likwidacji getta w Warszawie. Doniesieniom tym nie dano wiary – do momentu potwierdzenia ich przez niezależne źródła angielskie. Pierwsza wysłana w tej sprawie depesza brzmiała: „Z kraju donoszą: Niemcy rozpoczęli mordowanie ghetta warszawskiego. Rozlepiono zarządzenie o wysiedleniu na wschód 6000 osób. Wolno wziąć 15 kg bagażu na osobę i kosztowności. Wywieziono dotąd 2 pociągi, oczywiście na stracenie. Rozpacz, samobójstwa. Policja polska usunięta, wprowadzenie Łotyszów, szaulisów i Ukraińców. Strzelanina na ulicach i po domach. Zabito także profesora Uniwersytetu Poznańskiego [Franciszka] Raszeję na konsylium lekarskim wraz z lekarzem i pacjentem Żydem”. Kolejna depesza brzmiała: „Z kraju donoszą: Z ghetta warszawskiego wywożą na rzeź 7000 dziennie. Popełnił samobójstwo prezes gminy żydowskiej [Adam] Czerniaków”.
Po podaniu 13 kwietnia 1943 roku przez radio niemieckie wiadomości o odnalezieniu w Katyniu grobów polskich oficerów Korboński spotkał się z Kazimierzem Skarżyńskim, generalnym sekretarzem PCK, i wysłał do Londynu liczne depesze, przekazując wszystko, co ogłosili Niemcy.
Sprawą Katynia zajmował się Korboński jeszcze wiele lat później na emigracji. 18 września 1951 roku grupa kongresmanów amerykańskich wraz z wpływowym dziennikarzem Juliusem Epsteinem zainspirowała powołanie Specjalnej Komisji Kongresu Amerykańskiego w celu zbadania zbrodni katyńskiej. W 1952 roku komisja opublikowała siedem tomów zeznań świadków zbrodni. Żeby zamanifestować wdzięczność za wyświetlenie tej sprawy, Korboński zainicjował wydanie 28 marca 1955 roku, w hotelu Waldorff Astoria w Nowym Jorku (tym samym, w którym ambasador Arthur Bliss Lane ogłosił powstanie komisji kongresowej), bankietu dla około tysiąca przedstawicieli Polonii z całej Ameryki.
Podobnie jak o Katyniu, Korboński informował również Londyn o powstaniu w getcie warszawskim, które samo też odbierało te doniesienia w audycjach radiowych (23 kwietnia Mordechaj Anielewicz napisał do swego zastępcy po tzw. aryjskiej stronie, Icchaka Cukiermana: „To, że […] radiostacja »Świt« podała o naszej walce piękną audycję, którą złapaliśmy na naszym odbiorniku, dało nam wiele satysfakcji. Fakt, że o nas pamiętają po drugiej stronie muru getta, dodaje nam w walce odwagi”.
Do sukcesów KWC należy niewątpliwie zorganizowane przez Korbońskiego 3 maja 1943 roku w Warszawie włączenie się w sieć megafonów ulicznych i nadanie patriotycznej audycji oraz hymnu narodowego. Podobną akcję zorganizowano 31 lipca przy ul. Nowy Świat w Warszawie w czasie zjazdu kierowników okręgowych KWC. Dużym osiągnięciem było też rozpracowanie niemieckiej gonii (radiopelengacji), czyli systemu wykrywania radiostacji. Warto też odnotować, że po przekroczeniu przez Rosjan przedwojennej granicy RP, 8 stycznia 1944 roku, dzięki otrzymanemu ze zrzutów nowemu sprzętowi, wyemitowana została specjalna odezwa do narodów świata, a tydzień później deklaracja O co walczy naród polski zawierająca wizję przyszłego ustroju państwa.
10 maja 1943 roku spadł na Korbońskich ciężki cios – zginął kochany przez nich jak syn „Ziutek”, Józef Stankiewicz, genialny samouk, konstruktor aparatów radiowych i główny autor łącznościowych sukcesów KWC. Gestapo przejęło całą aparaturę znajdującą się w warsztacie „Ziutka” przy ul. Marszałkowskiej. Nie był to cios jedyny: 10 listopada 1943 roku w ręce Niemców wpadła radiostacja KWC przy ul. Okopowej obsługiwana przez „Władka”, a dzień później radiostacja przy ul. Dolnej 13, gdzie zginął radiotelegrafista „Mirek” i gdzie tylko cudem ocaleli sami Korbońscy. Stefan Korboński głęboko przeżył także aresztowanie 30 czerwca 1943 roku gen. „Grota” i śmierć gen. Sikorskiego 4 lipca tego roku. KWC pilnowało przestrzegania żałoby, organizowało rozlepianie klepsydr i zamianę nazwy Alei Jerozolimskich w Warszawie na Aleje Generała Sikorskiego. Podobne działania podjęto w Krakowie i w Lublinie.
26 października 1943 roku utworzono Społeczny Komitet Antykomunistyczny „Antyk”, którego przewodniczącym został Franciszek Białas z PPS-WRN, a jego zastępcą i reprezentantem KWC – Stefan Korboński.
4 kwietnia 1944 roku Korboński spotkał się przy ul. Koszykowej ze współpracownikiem „Świtu” w Londynie, emisariuszem cywilnym Tadeuszem Chciukiem ps. „Marek Celt”, który cztery dni wcześniej został zrzucony do kraju razem z doktorem Józefem Retingerem ps. „Salamandra”, specjalnym wysłannikiem premiera Mikołajczyka. „Celt” tak wspominał to spotkanie: „mogłem więc najważniejszemu »dostawcy« wiadomości z Polski opowiedzieć, jak się w Anglii »świta« i jak sobie cenimy podziemny człon rozgłośni”. Zapiski w kalendarzu Celta wskazują, że spotykał się z Korbońskim kilka razy w tygodniu, a czasami codziennie.
Już przy pierwszym spotkaniu z „Celtem” Korboński poprosił o skontaktowanie go z Retingerem, który w trakcie częstych w okresie od kwietnia do lipca spotkań nabrał do Korbońskiego takiego zaufania, że powierzył mu na przechowanie – na wypadek swojej śmierci – kopertę z raportem dla premiera RP. Korboński nigdy tej koperty nie otworzył.
Mimo że 31 lipca 1944 roku Korboński brał udział w zebraniu Komisji Głównej RJN przy ul. Łowickiej, na którym omawiano stan przygotowań do powstania w Warszawie, nie został powiadomiony o dacie i godzinie jego rozpoczęcia – wiedział jedynie, że chwila ta jest bliska. Jeszcze 30 i 31 lipca 1944 roku wysyłał do Londynu depesze, informujące o wyjeździe cywilnych władz niemieckich oraz o tym, że w Warszawie słychać huk sowieckich armat, choć przedmieścia stolicy nie były na razie ostrzeliwane.
1 sierpnia, kiedy w lokalu centrali KWC prof. Marian Gieysztor powiadomił Korbońskiego, że o godzinie 17 rozpocznie się powstanie, Korbońscy wydali stosowne polecenia wszystkim komórkom radiowym i udali się na Marszałkowską 56, gdzie na poddaszu mieścił się ściśle zakonspirowany lokal. W czasie powstania Korbońscy działali głównie w rejonie ulic: Marszałkowskiej, Mokotowskiej, Koszykowej i Alei Jerozolimskich, przedostając się niekiedy do południowego Śródmieścia, w okolice sztabu dowódcy powstania płk. Antoniego Chruściela ps. „Monter”.
Przez cały czas powstania radiostacje „Świtu” i KWC nadawały informacje o wydarzeniach w stolicy, nawet po wprowadzonych przez Anglików ograniczeniach i cenzurowaniu audycji ze względu na sowieckiego alianta, co zresztą oburzało Korbońskiego, który np. 23 sierpnia pisał: „Jesteśmy zaskoczeni i oburzeni obecną dorywczą pracą Anusi. Jej praca w czasie powstania powinna być szczytowym okresem działalności Anusi”. Pierwszą depeszę informującą o wybuchu i przebiegu powstania wysłano 2 sierpnia 1944 roku – Londyn potwierdził jej otrzymanie. Kierowane przez Korbońskiego radiostacje KWC przejęły też obowiązki radiostacji delegata rządu, ponieważ ta przestała działać już na początku walk. Adam Bień, który zastępował przebywającego na Starówce delegata rządu, wspominał, że to właśnie Korbońskiemu zawdzięczał łączność z Londynem i że działała ona przez całe powstanie. Podobnej pomocy udzielano szwankującym radiostacjom „Trójkąta”. Nawet kiedy w Warszawie zniszczono elektrownię, Korboński, mimo że z wykształcenia był przecież prawnikiem, sam zbudował aparat prądotwórczy, dzięki czemu nadal podtrzymywał łączność radiową.
Między 5 a 7 sierpnia 1944 roku Korboński udostępnił radiostację „Świt” angielskiemu pilotowi Johnowi Wardowi, któremu powierzył przekazywanie do Londynu informacji o walczącej Warszawie – nie chciał, by powtórzyła się sytuacja, kiedy to nie uwierzono jego doniesieniom na temat likwidacji getta. 7 sierpnia 1944 roku Ward wysłał do Londynu swoją pierwszą depeszę, informującą o pędzeniu przez Niemców polskich kobiet przed czołgami na ul. Piusa (obecnie ul. Piękna). Do końca powstania „Świt” przekazał do Londynu ponad 70 depesz, z czego dziewięć opublikował „The Times”, który powołał lotnika na swojego korespondenta wojennego.
W czasie powstania (data tej nominacji nie jest dokładnie ustalona, prawdopodobnie było to 16 sierpnia 1944 roku) Korboński został mianowany szefem Departamentu Spraw Wewnętrznych, czyli de facto ministrem spraw wewnętrznych. Zastąpił na tym stanowisku Kazimierza Bagińskiego. Jego departament odpowiadał za całą administrację podziemia i mimo powstańczych warunków musiał współpracować z dowództwem powstania oraz stołeczną delegaturą, kierowaną przez prezydenta Marcelego Porowskiego ps. „Sowa”. Co dwa – trzy dni Korboński uczestniczył we wspólnych z nimi naradach, aby następnie informować o wszystkim delegata rządu Jana Stanisława Jankowskiego ps. „Soból” i przewodniczącego Rady Jedności Narodowej Kazimierza Pużaka. W trzech kolejnych depeszach, z 22, 23, i 26 września, przekazał też rządowi końcowe sprawozdanie na temat sytuacji w Warszawie. Korboński był również autorem istotnych zarządzeń dotyczących funkcjonowania administracji powstańczej, m.in. – przewidując zamęt i rozczłonkowanie władz podziemia – opracował system nawiązania łączności, obejmujący wszystkich ważnych przywódców Polski Podziemnej. Delegat rządu Jankowski powierzył mu później także zadanie powiadomienia ludności o kapitulacji i nakazie opuszczenia miasta.
Na podstawie art. 9 Układu kapitulacyjnego z 2 października 1944 roku najwyższe władze cywilne i lokalne Polskiego Państwa Podziemnego nie musiały się ujawniać. Nowe dowództwo AK przedostało się do Częstochowy, a władze cywilne rozlokowały się wzdłuż linii kolejowej Warszawa–Koluszki–Kraków–Częstochowa, aby po pewnym czasie skupić się przy trasie kolejki EKD (obecnie WKD), pomiędzy Pruszkowem, Grodziskiem Mazowieckim i Milanówkiem, nazywanych z tego powodu „małym Londynem”.
5 października 1944 roku Korboński pożegnał na ul. Śniadeckich odchodzące do niewoli oddziały AK, na czele z gen. Tadeuszem Komorowskim i gen. brygady Tadeuszem Pełczyńskim ps. „Grzegorz”, szefem sztabu Komendy Głównej Armii Krajowej. Sam, zgodnie z tym co ustalił z „Sobolem”, pozostał w podziemiu, aby kontynuować walkę. Jako szefa KWC i Departamentu Spraw Wewnętrznych czekało go zadanie opuszczenia Warszawy i odtworzenia władz i struktur Polskiego Państwa Podziemnego, a także ponownego nawiązania łączności z rządem, przerwanej na krótko z powodu kapitulacji. O swoich decyzjach powiadomił Londyn: „Postaramy się wymknąć z Warszawy i pracować dalej. Nasłuchujcie nas za pięć dni, co dzień o jedenastej, na dotychczasowych warunkach. Do usłyszenia!”. Po 10 października 1944 roku ekipie Korbońskiego udało się przy pomocy Rady Głównej Opiekuńczej wydostać bez większych kłopotów z Warszawy i dotrzeć do Podkowy Leśnej.
Korboński systematycznie kontaktował ze sobą przedstawicieli władz i rozproszone struktury podziemia aż do grudnia 1944 roku. Już 18 października delegat rządu Jankowski – do którego Korboński udał się pociągiem ze Skierniewic do Krakowa – wydał z pomocą Stefana Korbońskiego odezwę informującą społeczeństwo o opuszczeniu Warszawy przez Krajową Radę Ministrów i RJN. Zapewniała ona jednocześnie, że oba te organy nieprzerwanie wykonują wszystkie swoje funkcje. Tego samego dnia władze cywilne zaapelowały o pomoc dla ludności Warszawy. 6 listopada 1944 roku Korboński, w trybie alarmowym, wzywał rząd londyński: „Nadajcie, przez kilka dni przez BBC, że krajowe władze podziemnej Rzeczypospolitej z końcem października [19]44 roku zakazują brania udziału w tworzonych przez Niemców polskich komitetach narodowych. Przestrzegajcie również przed zamierzonym przez Niemców ochotniczym zaciągiem Polaków do pomocniczej służby w armii niemieckiej z bronią w ręku”. Po listopadowym kryzysie rządowym w Londynie Korboński doprowadził do storpedowania postanowień ogólnokrajowej narady działaczy „Rocha”, gotowych, z inspiracji Józefa Niećki, uznać PKWN.
Główne wydziały Departamentu Spraw Wewnętrznych zostały rozmieszczone w Milanówku, dokąd Korboński jeździł z Podkowy Leśnej na rowerze wzdłuż torów EKD. Tam właśnie, w domu przy ul. Grudowskiej, nad barem „U Aktorek”, odbywały się posiedzenia Komisji Głównej RJN (znamy daty tylko niektórych z nich: 7 listopada, 4, 15 i 16 grudnia 1944 roku). 8 grudnia w klasztorze w Piotrkowie Trybunalskim na spotkaniu władz Polski Podziemnej, na czele z delegatem rządu Jankowskim i nowym dowódcą AK gen. Okulickim, Korboński złożył sprawozdanie z całości działań Departamentu Spraw Wewnętrznych.

Wstecz
Drukuj
Generuj plik PDF
Poleć stronę znajomemu